Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 653 takie demotywatory

poczekalnia

Madagaskar

Madagaskar – Wyspa Nosy Be - lokalna wioska.
Źródło: www.kiniaitomek.pl
archiwum

Madagaskar 4K

Madagaskar 4K – Dzika. ogromna wyspa u wybrzeży Afryki.
Źródło: www.kiniaitomek.pl

Wygląda na to, że Greta Thunberg jest podróżnikiem w czasie Zdjęcie z 1898 roku przedstawiające troje dzieci pracujących w kopalni złota w Jukonie

Zdjęcie z 1898 roku przedstawiające troje dzieci pracujących w kopalni złota w Jukonie – ...cholerni poszukiwacze złota naprawdę ukradli jej dzieciństwo

Kategoria: Wielcy podróżnicy Jak nazywał się pierwszy Polak bez wizy w USA

Jak nazywał się pierwszy Polakbez wizy w USA –

Podróże byłyby wspaniałe, gdyby nie ci wszyscy turyści

Podróże byłyby wspaniałe, gdyby nie ci wszyscy turyści –
archiwum

Czego nauczyły mnie podróże po Azji?

Czego nauczyły mnie podróże po Azji? – Wietnam, Tajwan, Filipiny

Wreszcie coś pozytywnego z tym, że Polak potrafi

Wreszcie coś pozytywnego z tym, że Polak potrafi –  Urodzony w Łodzi 54-letni Sławek Muturi był prawdopodobnie co najmniej dwukrotnie w każdym z ponad 190 krajów - członków ONZ. Właśnie wrócił z Japonii, ostatniego miejsca, które wcześniej odwiedził tylko raz.

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny

Najbardziej nieprzemyślana promocja w historii

Najbardziej nieprzemyślana promocja w historii – W latach 80 linie lotnicze American Airlines postanowiły wprowadzić nową niesamowitą ofertę. Za $250 tysięcy dolarów można było kupić kartę pozwalającą na podróże bez żadnych ograniczeń do końca życia w biznes klasie, dodatkowo można było jeść za darmo w lotniskowych lożach American Airlines. Jeśli dopłaciło się $150 tysięcy dolarów otrzymało się kartę dla osoby towarzyszącej którą mógł być ktokolwiek. Razem $400 tysięcy dolarów na dzisiejsze pieniądze to ponad milion dolarów. Znalazło się 28 osób które zdecydowały się kupić możliwość lotów AA do końca życia.Wśród nich był Steve Rothstein, bankier z Nowego Jorku. Szybko okazało się, że nie jest to normalny podróżnik korzystający z samolotów sporadycznie, nie jest również często latającym biznesmenem. Steve Rothstein odbył 10 000 lotów, wylatał 10 milionów mil, kosztując American Airlines ponad 21 milionów dolarów. Potrafił lecieć do Londynu tylko po to aby zjeść lunch (oczywiście na koszt AA) w lotniskowej loży a następnie wrócić do USA. Jak sam twierdzi "był wszędzie".AA miały go serdecznie dosyć, szukały na niego haka od dłuższego czasu i wreszcie udało się coś na niego znaleźć. Otóż Steve rozzuchwalił się przez lata i zaczął oferować możliwość darmowych lotów w biznes klasie przypadkowym osobom spotkanym na lotnisku. Miał możliwość zabrania ze sobą osoby towarzyszącej która również nie płaciła za bilet, a więc z chęcią zabierał ze sobą kompanów. Musiał jednak wcześniej zarezerwować bilet, ale z uwagi na to, że oczywiście nie wiedział jak napotkane na lotnisku osoby będą się nazywały wpisywał do rezerwacji fałszywe imiona i nazwiska. AA wreszcie znalazły pretekst do wypowiedzenia umowy. W 2008 roku Rothstein stracił możliwość nielimitowanych lotów dla siebie i osoby towarzyszącej oraz korzystania z usług AA w przyszłości za 'wielokrotne oszustwa'. Rothstein podał American Airlines do sądu. Do rozprawy jednak nie doszło gdyż AA poszła ze Stevem na ugodę. Nie wiadomo jaką wypłacono mu kwotę.Z nielimitowanych lotów korzysta jeszcze 27 osób które skorzystały z promocji w latach 80. Wśród nich znajduje się wlaściciel firmy Dell, Michael Dell. Promocję AA uważa się za jedną z najbardziej nieprzemyślanych w historii. Jednak to nie zniechęciło AA to jej powtórzenia w latach dwutysięcznych. Nielimitowany bilet można było tym razem kupić za 5 milionów dolarów... Ta cena okazała się jednak zaporowa nawet dla milionerów. Tym razem bowiem do zakupu nielimitowanego biletu do końca życia nie zgłosił się nikt.
archiwum – powód

To wszystko trzeba robić z głową, dorób się trochę, uzyskaj stabilizację finansową. A później przecież możesz podróżować...

To wszystko trzeba robić z głową,dorób się trochę, uzyskaj stabilizacjęfinansową. A później przecieżmożesz podróżować... –

Facet, który rzucił pracę, aby podróżować, cały czas powiadamia swoją mamę, że wszystko z nim ok:

 –  MOM I'M FINE
archiwum

Szok! 12 osobowa rodzina żyje na 36 m2

Szok! 12 osobowa rodzina żyje na 36 m2 – Przerażające czy godne podziwu mieć tyle dzieci w takich warunkach?
archiwum – powód

Tak się dzisiaj obóz rządzący bawił za nasze podatki

Tak się dzisiaj obóz rządzący bawił za nasze podatki – a później zdziwienie z powodu milionów wydanych na podróże.
archiwum – powód

Z cyklu "Egzotyczne podróże Tuska. Żona Tuska z Tubylcem oraz Tusk z parasolem w Nowej Zelandii"

Z cyklu "Egzotyczne podróże Tuska. Żona Tuska z Tubylcem oraz Tusk z parasolem w Nowej Zelandii" –
archiwum

Tanie loty do Rzeszowa

Tanie loty do Rzeszowa – Są jeszcze wolne miejsca.
archiwum

Podróże Marcina Zbigniewa Wojciecha

Podróże Marcina Zbigniewa Wojciecha –
archiwum

Lecę, bo chcę Lecę, bo życie jest złe Czy są pieniądze, czy nie Lecę, bo wolność to zew Lecę, bo wciąż kocham ciebie Kocham cię

Lecę, bo chcęLecę, bo życie jest złeCzy są pieniądze, czy nieLecę, bo wolność to zewLecę, bo wciąż kocham ciebieKocham cię – Okazuje się, że Robert Gawliński o podróżach samolotem marszałka Kuchcińskiego wiedział od dawna.

Przerwa na reklamę:

 –  WHISKY KAMIL. IDEALNA NA DŁUGIE PODROŻĘ ✓ CZYSTA TAK STÓŁ TRZYKROTNIE RURKOWANA DRINK &DRIVE,

Jeśli tak wygląda "postęp" to chyba wole być średniowiecznym chłopem.

Jeśli tak wygląda "postęp" to chyba wole być średniowiecznym chłopem. –  Jak kiedyś wyobrażaliśmyCo faktycznie mamy obecnie?sobie czasy obecne?- podróże międzygwiezdne,- latające samochody,- wynalezione lekarstwo na raka,- powszechne "inteligentne" domy,- dobrobyt,- korki, remonty dróg dopiero cootwartych,- fotoradary,- naród utrzymywany z socjalu,antyszczepionkowców,płaskoziemców,wmuszaną ideologię LGBT,prześladowanie "katoli",dewastowanie obiektów sakralnych,gadające roboty,- tolerancje,- powszechne technologie niezatruwające środowiska,- wyższe zarobki,- ułatwienia w pracy związane zkomputeryzacją,- szybszy i bezpieczniejszy transport,powszechny dostęp do wszelkichinformacji z całego świata,profanacje,kilkuletnie kolejki do lekarza,- zdewastowane środowisko,- "państwo teoretyczne",- fake newsy podawane niemalcodzień w mediach jako rzeczywistefakty,- pranie mózgów przez media,państwa stojące na krawędziwojny domowej w imię źlepojmowanej "wolności",

Japończyk, którego praca wiąże się z ciągłymi podróżami, postanowił przygarnąć te bezpańskie koty Jako że ciągle jest w drodze nie chciał, aby męczyły się w domu, załatwił wiele formalności, wyrobił im zwierzęce paszporty i podróżują razem po świecie!

Jako że ciągle jest w drodze nie chciał, aby męczyły się w domu, załatwił wiele formalności, wyrobił im zwierzęce paszporty i podróżują razem po świecie! –