Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 228 takich demotywatorów

poczekalnia

Mój chłopak dziś nie poszedł do pracy, bo nasz pies kaszlał Zabraliśmy go do weterynarza i zapłaciliśmy dwie stówy, aby się dowiedzieć, że udawał

Zabraliśmy go do weterynarza i zapłaciliśmy dwie stówy, aby się dowiedzieć, że udawał –

Kolejny groźny przestępca został ujęty! Kaszel oraz charakterystyczny zapach palonej marihuany zwrócił uwagę policjantów, którzy patrolowali teren miasta. Nie pomogła opuszczona roleta w oknie

Kaszel oraz charakterystyczny zapach palonej marihuany zwrócił uwagę policjantów, którzy patrolowali teren miasta. Nie pomogła opuszczona roleta w oknie – Funkcjonariusze dotarli do mieszkania, w którym mężczyzna "delektował się" wonią palonych środków odurzających. Policji udało się zabezpieczyć w mieszkaniu niewielkie ilości suszu pochodzenia roślinnego. Teraz mężczyzna musi liczyć się z konsekwencjami karnymi (do 3 lat pozbawienia wolności)

Właśnie tak to wygląda

Właśnie tak to wygląda –  RZĄD: Możemy bez obaw otworzyć odwrześnia szkoły. Dzieci są rozsądnei odpowiedzialne i nie będa narażaćkolegów na zarażenieKASZLĄCE DZIECI:

Kiedyś ktoś w pracy kaszlnie

Kiedyś ktoś w pracy kaszlnie –
0:21

Czy dla odmiany nie mógłby powstać taki wirus który... Zamiast powodować uszczerbki na zdrowiu dawał by nadwyżki zdrowotne np: nadmiar sił, lepsza kondycja, lepsza koncentracja, spowolnienie starzenia itd. a do tego byłoby można się nim zarazić np. przez kaszel?

Zamiast powodować uszczerbki na zdrowiu dawał by nadwyżki zdrowotne np: nadmiar sił, lepsza kondycja, lepsza koncentracja, spowolnienie starzenia itd. a do tego byłoby można się nim zarazić np. przez kaszel? –

Mocne słowa lekarza o ignorancji niektórych pacjentów:

 –  Lekarz Bartosz Fiałek30 maja o 19:47 · Najprawdziwsza prawdaTeraz będzie prawda o osobach, które w sposób negatywny i przede wszystkim nienaukowy, wypowiadają się pod moimi i zresztą innymi merytorycznymi treściami medycznymi.Swego czasu pracowałem jako lekarz ogólny (główny lekarz pełniący funkcję dyrektora ds. lecznictwa podczas dyżurów medycznych) w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR).Zaobserwowałem, że osoby, które najbardziej krzyczą - podobnie do internetu - są tymi, które jako pierwsze i przede wszystkim bezpodstawnie, wręcz wymuszają świadczenia zdrowotne.Ci wszyscy komentujący tutaj i sugerujący, że szczepienia nie są potrzebne, a lekarze sprzedali się firmom farmaceutycznym, to ci, którzy wrzeszczą w poczekalni SOR, że potrzebują natychmiastowej pomocy, ponieważ boli ich kręgosłup od 3 miesięcy albo gardło od 3 godzin.Nie neguję potrzeby uzyskania porady w tych sytuacjach, ale z całym szacunkiem, SOR nie jest miejscem, aby takie porady udzielać, wszak nie jest to bezpośredni stan zagrożenia zdrowia i życia.Pamiętam dokładnie dzień, w którym pełniłem dyżur i przyjechała do SOR karetka z pacjentką w 32 tygodniu ciąży po wypadku, samochód owinięty wokół drzewa, 30 minut trwała akcja ratunkowa, aby wydobyć tę dziewczynę z pojazdu.Później kilkugodzinna walka w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i szczęśliwy koniec - matka z połamanymi kończynami operowana i przeżyła, dziecko wydobyte w trakcie operacji z 10 punktami w skali Apgar.W tym czasie kilkunastokrotnie wbiegali do SOR lub do rejestratorek ludzie, którzy narzekali na długie (nie więcej niż 2 godziny) oczekiwanie z bólem kręgosłupa od 3 miesięcy lub gardła od 3 godzin.To właśnie ci, którzy negują cały sens istnienia medycyny, krytykują "sprzedających" się lekarzy i "śmiertelne" szczepionki.Brak merytorycznej wiedzy pozwala im na górnolotne i bełkotliwe wywody w internecie oraz brak ogłady podczas udawania się do miejsc, które nie świadczą usług zdrowotnych przeznaczonych dla nich.To właśnie oni nie potrafią zapanować nad najprostszymi objawami i jako pierwsi szukają pomocy w Szpitalnym Oddziałach Ratunkowych, gdzie z definicji ratuje się życie, a nie leczy katar czy kaszel.To właśnie oni, internetowi eksperci i hejterzy w jednym.B. Fiałek

Na Facebooku powstało wydarzenie "grupowe kaszlenie pod domem Jarosława Kaczyńskiego". 7300 osób zadeklarowało, że 10 maja w dniu wyborów prezydenckich pojawi się pod domem prezesa PiS

Na Facebooku powstało wydarzenie "grupowe kaszlenie pod domem Jarosława Kaczyńskiego". 7300 osób zadeklarowało, że 10 maja w dniu wyborów prezydenckich pojawi się pod domem prezesa PiS – Chętnych ciągle przybywa Grupowe kaszlenie pod domem Jarosława Kaczyńskiego

Ta kwarantanna wcale nie jest taka zła...

 –  Lilia•..3 godz. •"Muszę się szczerze przyznać że mnie to się natej kwarantannie zaczyna zajebiscie podobać.Wstaje sobie rano o 12.30 z łóżka i pierwsze oczym myślę to to czego nie zrobię dzięki tej całejpandemii. Do roboty: nie trzeba, odebrac dzieci zeszkoly: z głowy, obiad na 15.30: wyjebane. Późniejliczę budżet domowy. Remont 0 zł,ciuchy 0zł,dlugi: zawieszone na trzy miesiące, jedzenie2500 złZagladam do dzieci, leżą w łóżkach z objawamivirusa ps4 ale lekarz twierdzi że to kiedyś samominie więc pierdole co się będę stresować. Niemyje zębów bo i tak trzeba trzymać dystans więcoszczędzam czas na wykonywanie zbędnychruchów prostych. Schodze do kuchni zaglądamdo lodówki a tam pusto pomino tego że zakupy nacały miesiąc robiłam już trzy razy w tym tygodniu.Od tego żarcia zrobiła się strasznie tłusta plamana mojej kanapie a trzy tygodnie temu, przedkwarantanna był z niego całkiem fajny facet. Jadędo sklepu na ulicach pusto, zero korków, domarketu na drugi koniec miasta dojeżdżam w10minut. Dzisiaj to się tak rozpedzilam po osiedluże filtr dpf w moim Peżocie sam się oczyścil.Miejsce parkingowe pod samiutkim marketemczeka na mnie jak na królową. Kolejka przedwejściem do sklepu jak za czasów PRL możeprzerażac ale nie mnie! Ja wykorzystam te 45minut na pierdolniecie kilku fotek w maseczce irekadziwkach, ochasztaguje i wstawię naInstagrama. Zrobiłam dwa selfie, skasowałamosiem i ani się obejrzałam a już jestem pierwszaw kolejce, podstawiają mi pod nos świeżoodkazony, ociekajacy żelem do dezynfekcji wózeki zapraszają do środka. Mam wrażenie żewygrałam życie, zapierdalajac jak burza przezśrodkowa alejke z warzywami. Nikt się nieprzepycha, zero dzieciorow wpadajacych podkoła wózka z zakupami, mogę wybraćnajwiększego ogórka w spokoju, alkohol nie byłtak tani od kilku lat, jestem pierwsza naprzecenach: królowa życia. Podbijam do kasy,jestem obsługiwana indywidualnie, czuję sięwyjątkowo... Idę przez parking z zakupami dosamochodu, odkąd jest tak mało kobiet na ulicachmężczyźni zwracają na mnie uwagę, czuję siępiękna...Uwielbiam taka atmosferę. Same plusy. Jedynarzeczą, która mnie trochę wkurwia to tenupierdliwy kaszel.."

Kiedy rowerzysta, którego właśnie ugryzłeś, zaczyna kaszleć...

Kiedy rowerzysta, którego właśnie ugryzłeś, zaczyna kaszleć... –

Jak nazywa się osoba donosząca na sąsiada, który kaszle po niedawnym powrocie z zagranicy? Świadek koronny

Świadek koronny –

Kamień z serca

 –  Usłyszałem kaszel na sąsiednim balkonie i się trochę zaniepokoiłem, ale pózniej poczułem zapach trawy i się uspokoiłem.
archiwum – powód

Na Onecie przeczytałem artykuł w którym piszą, że "Jak dowodzą ostatnie badania, wirus może przenosić się nie tylko poprzez kaszel czy kichanie, ale także poprzez rozmowę czy inne aktywności głosowe."

Na Onecie przeczytałem artykuł w którym piszą, że "Jak dowodzą ostatnie badania, wirus może przenosić się nie tylko poprzez kaszel czy kichanie, ale także poprzez rozmowę czy inne aktywności głosowe." – Czyli nawet w domu powinno nosić się maseczkę.

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.

Lepiej publicznie nie kaszleć podczas epidemii

Lepiej publicznie nie kaszleć podczas epidemii –
0:25
archiwum

Lęk powróci.

Lęk powróci. – Załóżmy, że uda nam się uporać z epidemią do lata. Załóżmy, że wszystko wróci do normy i każdy wróci do codzienności. Jedni będą pracowali, inni będą cieszyli się latem a wielu, wciąż będzie w żałobie. I teraz przychodzi wrzesień, październik. Okres wzmożonej aktywności grypy, przeziębień itd. Budzisz się rano do pracy i masz kaszel, gorączkę i ból gardła. I dopóki nie będzie leku, szczepionki, sposobu na to paskudztwo to istnieje duże prawdopodobieństwo, że lęk powróci. Mam nadzieję że znajdzie się bohater który opracuje skuteczny lek bądź szczepionkę bo tym razem wirus zaatakował przed wiosną. Jeśli zaatakuje na jesień, będziemy mieli sytuację o wiele gorszą w moim mniemaniu gdyż nie będzie nas stać na ponowne zatrzymanie gospodarki i to na dłuższy okres niż obecnie. Z moją znikomą wiedzą w dziedzinie wirusów, mam dziwne przeświadczenie że mocno się oszukuje  starając się wierzyć, że wirus za jakiś czas po prostu zniknie na zawsze i nigdy nie wróci.

Nowa broń na napastników

Nowa broń na napastników –  DAWAJ TOREBKĘ PANIUSIUSPIERDALAĆ, BO ZACZNĘ KASZLEĆ

Na pytanie o zdrowie prezes odpowiedział krótko

Na pytanie o zdrowie prezes odpowiedział krótko –
0:09

Żart naprawdę wysokich lotów - jakiś Ukrainiec kaszle na ludzi w Warszawie i mówi, że ma koronawirusa

Żart naprawdę wysokich lotów - jakiś Ukrainiec kaszle na ludzi w Warszawie i mówi, że ma koronawirusa –
0:15

Udostępniamy i uświadamiamy!

 –  #koronawiruSSchemat postępowaniaZostajesz w domuNie masz objawów?Wychodzisz tylko wynieść śmieci,na zakupy czy krótki spacer,ale unikasz ludzi.Pamiętaj o myciu / odkażaniu rąk.Masz objawykaszel, ból gardła, gorączka, katar,ból głowy, ból mięśni, tzawienia z oczusiedzisz w domu i nigdzie nieprzeziębienia lub grypywychodzisz! Nie idziesz doprzychodni, ani tym bardziej"Leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe /leki na katar / przeciwkaszlowena SOR!Naturalne leki: cytryna, czosnek, cebula,Leczenie domowe jak przy przeziębieniulub telefon do lekarza POZ (teleporada)miód, sok malinowyGdy do objawów grypowychlub przeziębieniowychNie idź do lekarza ani nie jedźna Izbę przyjęć zwykłego szpitala!Nie narażaj innych!Zadzwoń do Sanepidu na numerdodatkowo pojawia sięduszność,606 399 989ból w klatce piersiowej,lub wezwij pogotowie albo jedź donajbliższego szpitala zakaźnegobardzo duże osłabieniewww.medyk.rzeszow.plBieżących informacji szukaj na stronie: www.gis.gov lub gov.plCENTRUMMEDYCZNEMEDYK
archiwum

"Wylewa się spod masek wirionów piechota. Koronawirusów długa kolumna staje, jako lawa błota. Nasypana iskrami wypustek. Jak sępy Dodatnie odczyny na kaszel i gorączkę przewodzą zastępy."

"Wylewa się spod masek wirionów piechota.Koronawirusów długa kolumna staje, jako lawa błota.Nasypana iskrami wypustek. Jak sępyDodatnie odczyny na kaszel i gorączkę przewodzą zastępy." – Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzonajak igła wbita w skórę, reduta Podlasie.(wiem, że się nie rymuje, darujcie sobie ale trzeba pochwalić Podlasie :)