Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 111 takich demotywatorów

"Piszą do niego marynarze z całego świata" – Ponad 70 listów z wyrazami wsparcia dotarło przed Bożym Narodzeniem do firmy zarządzającej statkiem, który prowadził Andrzej Lasota. Napisali je marynarze i kapitanowie, którzy od lipca 2019 r. z niepokojem śledzą losy naszego rodaka. W ładowni dowodzonej przez niego UBC Savannah ujawniono wtedy 240 kg kokainy. Po tym, jak załoga znalazła podejrzane pakunki podczas rozładunku, kapitan natychmiast kazał wstrzymać pracę i wezwał na miejsce meksykańskie służby. Tamtejsi śledczy próbują udowodnić przed sądem, że Polak odpowiada za przemyt. Właśnie mija półtora roku, od kiedy kapitan został aresztowany i przebywa w celi do dziś. Bez żadnego wyroku w tej sprawie
archiwum
Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro – skierował do marszałek Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu posłance Lewicy Joannie Scheuring-Wielgus. Śledczy chcą postawić jej zarzuty "złośliwego przeszkadzania publicznemu wykonywaniu aktu religijnego oraz obrażania uczuć religijnych". Chodzi o zdarzenia z 25 października, kiedy Scheuring-Wielgus pojawiła się wraz z mężem w toruńskim kościele w ramach trwających protestów przeciw zaostrzaniu przepisów aborcyjnych.

Wymowny list Adama Michnika do gen. Czesława Kiszczaka, wysłany z aresztu śledczego w 1983 r.

 –  Kinga Kamińska14 grudnia 2016 · Warszawa, województwo mazowieckie ·Wobec opluskwiania inaczej myślących przez pisowskie miernoty przyszło mi na myśl, że dobrze będzie przypomnieć:Trzydzieści trzy lata temu Adam Michnik wysłał z aresztu śledczego ten list do do ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka. Opublikowany w podziemnym Tygodniku Mazowsze stał się dla mnie drogowskazem.Warszawa 11 grudnia 1983 r.Adam Michnik, s. OzjaszaWarszawa, ul. Rakowiecka 37; areszt śledczyOb. minister spraw wewnętrznychgen. Czesław KiszczakMotto: Odebrałem pismo Waćpana, Mości Panie Rzewuski, nad którym długo myślałem, co ono ma znaczyć, i czyli mam na nie odpowiedzieć. Człowiek poczciwy nie skrywa swych myśli, wzgarda dla podłych jest jego prawidłem; tak i ja dziś z Waćpanem postąpię... Jako obywatel nie mogę usłuchać rady Waćpana, która pod pozorem wolności, upstrzonej licznymi błędami, wsparta jest obcą przemocą. Ci, którzy śmieli dla ich dumy i własnej miłości zaprzedać krew współziomków swoich, są ohydą narodu i zdrajcami ojczyzny. Takie są moje sentymenta...(Z listu księcia Józefa Poniatowskiego do hetmana Seweryna Rzewuskiego, targowiczanina)I. Na początku listopada, pełen obrzydzenia dla postępków funkcjonariuszy Pańskiego resortu, wysłałem do Pana skargę. W swym liście zwróciłem uwagę na niski charakter takich poczynań: zabranie z celi książek, które posiadałem za zgodą prokuratora, pozbawienie mnie dodatkowego spaceru zaleconego przez lekarza czy pogróżki inspirowane jakimiś audycjami w zachodnich radiostacjach. Dla nikogo z więźniów Pawilonu III Śledczego nie jest sekretem, że akcjami represyjnymi kierują tu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Ich nazwiska też nie są żadną tajemnicą, tak jak i nazwisko ich tutejszego szefa, płk. Tamborskiego z MSW. Odwołałem się w swoim piśmie do obowiązującego ludzi cywilizowanych nakazu honoru, który zabrania znęcać się nad uwięzionym i bezbronnym przeciwnikiem politycznym.Poprosiłem następnie odwiedzającą mnie osobę, by sprawdziła u Pana, czy mój list doszedł. Ku memu zdziwieniu zakomunikował jej Pan o swej niemożności ukrócenia poczynań podległych sobie funkcjonariuszy. W przedmiocie zwrócenia mi do celi książek okazał się Pan niekompetentny. Starczyło natomiast Panu kompetencji, by złożyć mi dość osobliwą propozycję. Brzmiała ona: albo najbliższe święta spędzę na Lazurowym Wybrzeżu, albo też czeka mnie proces i wiele lat więzienia. Zapewnił Pan zarazem, że po procesie, gdy "władza przełknie tę żabę", o wyjeździe nie będzie mogło być już mowy. W ten sposób dowiedziałem się, że ministrowi spraw wewnętrznych w PRL trudniej pohamować nadgorliwych w dokuczliwości funkcjonariuszy SB, niż odgadnąć wyrok sądu wojskowego i szeroką dłonią ofiarować wczasy na Lazurowym Wybrzeżu.Ma Pan duszę jak step ukraiński, Panie Generale! Tytułem rewanżu ofiaruję Panu przeto, śladem pana Zagłoby podążając, tron w Niderlandach! "Monarcha Niderlandów, król Kiszczak I" - czy nie znajduje Pan urody w tym sformułowaniu?II. Kiedy z początkiem listopada przeczytałem w "Trybunie Ludu" wypowiedź Jerzego Urbana o tym, że mogę uzyskać wolność kosztem opuszczenia Polski, potraktowałem to jako kolejny żart tego skądinąd utalentowanego felietonisty, któremu wyrządzono tak ogromną krzywdę nominacją na stanowisko rzecznika rządu PRL. Rządowi gen. Wojciecha Jaruzelskiego minister Urban wielkich szkód może i nie przysporzył, bowiem temu rządowi trudno jeszcze bardziej popsuć opinię w kraju i za granicą. Jednak wyrządził ich niemało samemu sobie, kiedy to dowcipy ze "Szpilek" zaczął przedstawiać jako opinie zasługujące na poważne traktowanie.Nie dalej jak miesiąc wcześniej, początkiem października, Jerzy Urban zapewnił opinię publiczną, że więźniowie polityczni "odbywają karę w wydzielonych pomieszczeniach i nie przebywają razem z kryminalistami". Proszę sobie wyobrazić, że potraktowałem - o święta naiwności! - tę wypowiedź poważnie i zażądałem umieszczenia mnie we wspólnej celi z więźniem politycznym, bowiem przebywałem z więźniami kryminalnymi. Wszelako naczelnik aresztu mjr Andrzej Nowacki, a potem szef sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego płk Władysław Monarcha uświadomili mnie, że Urban plecie jak Piekarski na mękach i nie zna obowiązujących przepisów.Od tego czasu czytam oświadczenia rzecznika rządu gen. Jaruzelskiego wyłącznie w konwencji satyrycznych humoresek i nieraz się dobrze nimi bawię (polecam Pańskiej uwadze - jako szczególnie śmieszne - wypowiedzi rzecznika na temat Lecha Wałęsy). W tej też konwencji odczytałem jego wypowiedź o możliwości kupienia sobie wolności przez wyjazd za granicę. Pańska oferta spędzenia świąt na Lazurowym Wybrzeżu kazała mi jednak ponownie przemyśleć, co oznaczają te dziwaczne wypowiedzi.III. Piszę ten list wyłącznie we własnym imieniu, ale mam podstawy, by sądzić, że podobnie rozumują tysiące ludzi w Polsce.Doszedłem do przekonania, że składając mi propozycję opuszczenia Polski:1) przyznaje Pan, że nie uczyniłem nic takiego, co by upoważniało praworządny urząd prokuratorski do formułowania zarzutów o "przygotowaniu do obalenia ustroju siłą" lub "osłabiania mocy obronnej państwa", zaś praworządny sąd do orzekania wyroku skazującego. Podzielam ten pogląd;2) przyznaje Pan, że wyrok jest już ustalony na długo przed rozpoczęciem procesu. Podzielam ten pogląd;3) przyznaje Pan, że akt oskarżenia sformułowany przez dyspozycyjnego prokuratora i wyrok skazujący, orzeczony przez dyspozycyjnych sędziów, będą na tyle nonsensowne, że nikogo w błąd nie wprowadzą, skazanym przyniosą chwałę, a skazującym i ich dysponentom - hańbę. Podzielam ten pogląd;4) przyznaje Pan, że celem toczącego się postępowania karnego nie jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy kłopotliwych oponentów. Podzielam ten pogląd.Na tym wszakże kończy się zgodność naszych opinii. Uważam bowiem, że:1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo, trzeba być świnią;3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego szpicla.IV. Wiem dobrze, Panie Generale, do czego wam nasz wyjazd jest potrzebny. Do tego, by nas ze zdwojoną siłą opluskwiać w swoich gazetach jako ludzi, którzy ujawnili wreszcie swe prawdziwe oblicze; którzy przedtem wykonywali cudze dyrektywy, a teraz połasili się na kapitalistyczne luksusy. Do tego, by zademonstrować światu, że wy jesteście szlachetnymi liberałami, a my szmatami bez charakteru. Do tego, by móc Polakom powiedzieć: "Patrzcie, nawet oni skapitulowali, nawet oni stracili wiarę w demokratyczną i wolną Polskę". Do tego - przede wszystkim - by poprawić swój wizerunek we własnych oczach; by móc z ulgą odetchnąć: "Oni wcale nie są lepsi ode mnie".Bo was niepokoi sam fakt istnienia ludzi, którym myśl o Polsce nie kojarzy się z ministerialnym stołkiem, a z więzienną celą; ludzi, którzy przedkładają święta w areszcie śledczym nad ferie na Lazurowym Wybrzeżu. Wy nie wierzycie w istnienie takich ludzi. Dlatego w swym ostatnim sejmowym przemówieniu osiągnął Pan w obelżywości oskarżeń poziom polskiego klasyka tego gatunku - Stanisława Radkiewicza. Dlatego mówicie nawet między sobą, że my albo jesteśmy wielkimi spryciarzami (bo otrzymujemy instrukcje i pieniądze od wywiadu amerykańskiego), albo też wielkimi głupcami - "fanatykami" (bo wolimy siedzieć w więzieniu, niż spacerować po paryskich bulwarach). Przecież nikt z was nie wahałby się ani przez chwilę, mając taki wybór!Wy nie umiecie o nas myśleć inaczej, bowiem myśląc inaczej, musielibyście - choćby w jednym błysku chwili - odgadnąć prawdę o sobie samych. Tę prawdę, że jesteście mściwymi i pozbawionymi honoru świntuchami. Tę prawdę, że jeśli nawet kiedyś było w waszych sercach troszkę przyzwoitości, to dawno pogrzebaliście te uczucia w brutalnej i brudnej grze o władzę, jaką toczycie między sobą. Dlatego, sami złajdaczeni, chcecie nas ściągnąć do swego poziomu.Otóż nie! Tej przyjemności wam nie dostarczę. Nie znam przyszłości i wcale nie wiem, czy dane mi będzie dożyć zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, a "Solidarności" nad obecną antyrobotniczą dyktaturą. Rzecz w tym wszakże, Panie Generale, że dla mnie wartość naszej walki tkwi nie w szansach jej zwycięstwa, ale w wartości sprawy, w imię której tę walkę podjęliśmy. Niech ten mój gest odmowy będzie maleńką cegiełką budującą honor i godność w tym co dzień unieszczęśliwianym przez was kraju. Niech będzie policzkiem dla was, handlarzy cudzą wolnością!V. Dla mnie, Panie Generale, więzienie nie jest żadną szczególnie dotkliwą karą. Tamtej grudniowej nocy to nie ja zostałem proskrybowany - to wolność. To nie ja dziś jestem więziony - to Polska.Dla mnie, Panie Generale, karą byłoby, gdybym musiał na Pańskie polecenie szpiclować, machać pałką, strzelać do robotników, przesłuchiwać uwięzionych i wydawać haniebne wyroki skazujące. Szczęśliwy jestem, że znalazłem się po właściwej stronie - wśród ofiar, a nie wśród oprawców. Ale gdyby Pan to rozumiał, nie składałby mi Pan propozycji tyleż niemądrych, co niegodziwych.W życiu każdego człowieka uczciwego, Panie Generale, przychodzi taki trudny moment, kiedy za proste stwierdzenie faktu: "to jest czarne, a to jest białe" trzeba drogo płacić. Może to być cena życia płacona na stokach Cytadeli, za drutami Sachsenhausen, za kratami Mokotowa. W takiej chwili, Panie Generale, dla uczciwego człowieka problemem naczelnym nie jest, by wiedzieć, jaką cenę przyjdzie mu zapłacić, lecz wiedzieć, czy białe jest białym, a czarne - czarnym.Aby to wiedzieć, trzeba chronić sumienie. Trawestując jednego z wielkich pisarzy naszego kontynentu, powiem tak: trzeba przede wszystkim, aby dowiedział się Pan, Panie Generale, co to jest sumienie ludzkie. Są dwie rzeczy na tym świecie - niechaj usłyszy Pan tę nowinę - z których jedna nazywa się Zło, druga Dobro. A oto objawienie dla Pana: kłamać i lżyć nie jest dobrze, dopuszczać się zdrady jest źle, więzić i mordować jest jeszcze gorzej. To nic, że to jest użyteczne. Tego nie wolno...Tak, Panie Generale, tego nie wolno. Kto się przeciwstawia? Kto zezwala? Kto zabrania? Panie Generale, można być potężnym ministrem spraw wewnętrznych, można mieć za sobą potężne mocarstwo rozciągające swą władzę od Łaby po Władywostok, a pod sobą całą policję kraju, miliony szpiclów i miliony złotych na pistolety, armaty wodne i urządzenia podsłuchowe, płaszczących się służalców, pełzających donosicieli i żurnalistów; a tu ktoś niewidzialny, w ciemności, przechodzień, nieznajomy wyrasta przed Panem i mówi: "Nie zrobisz tego!".Oto sumienie.VI. Zapewne list ten wyda się Panu kolejnym dowodem mojej głupoty. Jest Pan przyzwyczajony do uniżonych próśb, policyjnych raportów, szpiclowskich donosów. A tu człowiek, który jest w Pańskim ręku, któremu dokuczają Pańscy podwładni, oskarżają Pańscy prokuratorzy, a skazywać będą Pańscy sędziowie - mówi Panu o sumieniu.Bezczelny, nieprawdaż?Wszelako żadna Pańska reakcja nie jest w stanie mnie już zadziwić. Wiem, że za ten list zapłacę wysoką cenę, a Pańscy podwładni spróbują doprowadzić do mojej świadomości pełnię wiedzy o możliwościach więziennictwa w kraju budującym komunizm. Wiem wszakże i to, że obowiązuje mnie prawda.Dlatego o nic Pana nie proszę. Tylko o jedno: niech się Pan zastanowi. Nie nad moim losem - ja może jakoś wytrzymam kolejne pomysły Pańskich pułkowników i majorów. Niech Pan się zastanowi nad sobą. Niech Pan przy wigilijnym stole pomyśli przez chwilę o tym, że będzie Pan rozliczony ze swych uczynków. Będzie Pan musiał odpowiedzieć za łamanie prawa. Skrzywdzeni i poniżeni wystawią Panu rachunek. To będzie groźna chwila.Życzę Panu zachowania godności osobistej w takim momencie. I odwagi. Niech Pan nie tłumaczy się, jak Pańscy koledzy z poprzednich ekip, że Pan o niczym nie wiedział. Bo to nie wzbudza litości, tylko pogardę...Sobie zaś życzę, abym - tak jak zdołałem w Otwocku dopomóc w uratowaniu życia kilku Pańskim podwładnym - umiał być na miejscu w samą porę, gdy Pan będzie zagrożony i zdołał także Panu dopomóc. Abym umiał raz jeszcze być po stronie ofiar, a nie wśród oprawców. Choćby potem nadal miał mnie Pan zamykać w więzieniu i nadal zdumiewać się moją głupotą.
22-letnia Słowenka została skazana za próbę wyłudzenia miliona euro odszkodowania za uciętą rękę w rzekomym wypadku w tartaku – Kobieta, by wyłudzić gigantyczne odszkodowanie, odcięła sobie rękę piłą tarczową. Wraz z partnerem, który koordynował jej poczynania, zostali skazani za próbę oszustwa ubezpieczeniowego.Julija Adlesić odcięła sobie piłą tarczową lewy nadgarstek. Partner kobiety zadzwonił do regionalnego centrum ratownictwa, twierdząc, że był to wypadek podczas pracy w tartaku.Śledczy odkryli jednak, że jeszcze w połowie 2018 roku Adlesić wykupiła polisę ubezpieczeniową. Łącznie za utratę ręki mogłaby otrzymać nawet 1,16 mln euro odszkodowania. Podczas dochodzenia okazało się również, że w oszustwo zaangażowana była cała rodzina 22-latki.Poczynania kobiety koordynował jej partner. To właśnie on przywiózł ją krwawiącą do szpitala. Lekarzy zaskoczył fakt, że mężczyzna nie wziął ze sobą odciętej kończyny. Zdaniem sądu było to działanie celowe, po to, by mieć pewność, że obrażenia są trwałe i otrzymać pełne odszkodowanie.Swoją drogą jak można być tak głupim, żeby uciąć sobie dłoń dla miliona euro?
archiwum
Dosyć często widzę w internecie, jak ludzie doceniają ciężką pracę służb mundurowych takich jak: Wojsko, Policja, Straż Pożarna, Straż Graniczna, dziękują im za trud i poświęcenie dla społeczeństwa. – To na pewno ciężki kawałek chleba i chwała im za to, tylko dlaczego mało kto w ogóle pamięta o istnieniu Służby Więziennej? Przedstawiciele tej formacji, mogą się poczuć pominięci, a ich praca wcale nie jest łatwiejsza, ani mniej potrzebna. Są schowani za murami i nie widać ich na co dzień. Gdy cała Polska śledzi z przejęciem sprawę jakiegoś głośnego morderstwa i gdy w końcu dochodzi do skazania przestępcy, ludzie oddychają z ulgą, bo wreszcie nastąpił finał, ale nie dla SW. Gdy dla innych wszystko się kończy, dla nich, tak naprawdę dopiero się zaczyna. To oni dbają o to, by osoby, które nie powinny przebywać na wolności, bo mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa, były od niego odizolowane. To oni na co dzień mają kontakt z mordercami, gwałcicielami i pedofilami, po to, abyście Wy nie musieli. Pamiętajcie o nich czasem i doceńcie ich wkład w zapewnienie Wam bezpieczeństwa.
Jak donosi portal onet.pl: – "Największa afera końcówki kampanii prezydenckiej była picem na wodę. Niepełnosprawna artystka z Bydgoszczy Anna Derewienko nie została wyrzucona z fundacji za wspieranie Andrzeja Dudy, tylko w wyniku podejrzeń o stalking swojego byłego partnera i jego bliskich, a także za hejtowanie niepełnosprawnego nastolatka, który pojawił się na wiecu Rafała Trzaskowskiego. Pierwszą sprawę badają śledczy, druga być może wkrótce do nich trafi" Fundacja rozwiązała porozumienie z niepełnosprawną. „Tak się kończy niepopieranie PO"
Trudniej byłoby go rozpoznać, gdyby ten czarny pasek przesunęli z oczu na włosy –  BYŁY DETEKTYW KRZYSZTOF R. STANIE PRZED SĄDEM Były detektyw Krzysztof R. stanie przed sieradzkim sądem. Mężczyzna oskarżony jest o fałszywe oskarżenie innej osoby. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia poinformował "Dziennik Śledczy' na swojej stronie internetowej.
Źródło: interia.pl
Dziennikarze śledczy coraz bliżej rozwiązania tajemnicy worków wyborczych po 116,85 zł –  Gucci
Gdynia. Niespodzianka w ananasachz Ekwadoru – W jednym z gdyńskich magazynów śledczy wykryli 144 metalowe beczki o pojemności 250 kg każda, w których miała znajdować się pulpa z ananasów. Pojemniki zawierały jednak narkotyki, których wartość szacuje się na ponad 330 mln złotych
Prawie 60 tys. zł wyprowadzone z "Wiosny" przez ks. Babiarza. W kilka dni trafiły do jego znajomych – Śledztwo w sprawie mobbingu pracowników przez założyciela stowarzyszenia Wiosna - ks. Jacka Stryczka - trwa od roku i ośmiu miesięcy. Prokuratura nie bada już jednak tylko samego zastraszania i poniżania pracowników. Śledczy ruszyli też tropem decyzji i działań księdza Grzegorza Babiarza,  znajomego ks. Stryczka, który w kwietniu ub. roku wraz z wynajętymi ochroniarzami i byłymi funkcjonariuszami GROM wdarł się do biura Wiosny, próbował dostać się do serwerów i przejąc dokumentację fundacji, a na koniec ogłosił się jego prezesem. Czyli wszystko jak zwykle. Tak jak zwykle, prawdopodobnie włos z głowy im nie spadnie
archiwum
Kardynał Bernard Francis Law – 11 stycznia 1984 roku, został mianowany na arcybiskupa Bostonu (USA) przez papieża Jana Pawła II.Pełnił tam posługę do 2002 roku do czasu, aż zespół śledczy Spotlight, który działał przy gazecie Boston Globe ujawnił, że chronił on księży pedofilów.Przerzucał ich przez lata z parafii do parafii, za każdym razem gdy się dowiedział, że krzywdzą dzieci.Postawiono zarzuty około 150 księżom w Bostonie i zgłosiło się wiecej niż 500 ofiar.Kardynał nie został skazany, prawo nie nakazywało przełożym kościoła zgłaszać swojej wiedzy, o przestępstwach, o których się dowiedzieli z dokumentacji kościelnej. Zmieniło się to od 2002 roku.Ruszyło to lawinę, miasto za miastem ujawniało morze księży pedofilów i ofiar.Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, kardynał zrezygnował i wyjechał do Rzymu.Tam dożył 86 lat życia (zmarł w 2017 roku) jako kardynał.Włos mu z głowy nie spadł.Miał nawet pogrzeb kardynalski z zaszczytami i modlitwę papieża Franciszka aby trafił do nieba.
Jestem bardzo ciekawa, jak wyglądają te rozprawy sądowe –  Prokuratura chce zmiany wyroku za kradzież cukierka za 40 gr Prokuratura złożyła apelację od wyroku sądu w Kołobrzegu, który na początku lutego skazała emeryta za kradzież w sklepie cukierka o wartości 40 groszy. Śledczy chcą odstąpienia od wymierzenia kary.
Oświadczenie, że nie zabiła,podpisane przez notariuszkę... No, to teraz każdy morderca hejado notariusza i hop na wolność! –  Adam ZygielLubię to! 30Dzisiaj, 20 grudnia (09:36)Podczas kontroli przeprowadzanej w jednym z mieszkań wstanie Utah policjanci znaleźli w zamrażarce ciało mężczyzny.Obok leżała kartka. Wszystko wskazuje, że starszy człowieknie żył od 10 lat. Śledczy sprawdzają, jakie były okolicznościjego śmierci.Podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźlizamrażarkę, w środku której leżało ciało Paula Mathersa. Obokleżał list, w którym było napisane, że Mathersa nie zabiła jegożona. Był datowany na grudzień 2008 roku - mówią policjanci.Dodają, że mężczyzna prawdopodobnie zmarł z powoduchoroby. List był poświadczony przez notariuszkę, którapodczas przesłuchania powiedziała, że w ogóle go nie czytała,tylko go podbiła.DEMOTYWATORY.PLOświadczenie, że nie zabiła, podpisaneprzez notariuszkę... No, to teraz każdymorderca heja do notariusza i hop nawolność!
archiwum
Kolejny ksiądz z zarzutami molestowania dzieci. Ksiądz z parafii w Opolu Lubelskim został zatrzymany i przewieziony do prokuratury, gdzie złożył zeznania. Śledczy zdecydowali się na postawienie Tomaszowi F. zarzutów. – Jeden z chłopców miał być wielokrotnie doprowadzany do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych. Wobec drugiego molestowanie nie powtarzało się - informuje  rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.Duchowny był szpitalnym kapelanem oraz opiekunem Koła Przyjaciół Radia Maryja. Wcześniejsze ksiądz mieszkał na plebaniach m.in. w Piotrawinie, Krzczonowie, Łęcznej i Podgórzu.
Przez 22 lata służby nie dały rady  odnaleźć człowieka, zrobiła to za nie technologia Google – 40-letni mieszkaniec Wellington na Florydzie wyszedł do nocnego klubu i już nie wrócił. Przez 22 lata bezskutecznie szukała go policja.Internauta przeglądający dla rozrywki fotki satelitarne miejscowości w której kiedyś mieszkał, natknął się na dziwny obiekt pod powierzchnią sztucznie utworzonego jeziora w pobliżu swojego dawnego domu.Okazało się, że w zbiorniku pływa stary Sedan Saturn z 1994 roku, którym jeździł zaginionyGoogle - najlepszy śledczy
Giełda kryptowalut pod okiem prokuratury. To koniec BitMarket – Jak donosi portal money.pl Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wszczęła śledztwo dotyczące doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów giełdy BitMarket. Użytkownicy mogli stracić nawet 100 mln złotych. Śledczy zbadają, czy zarządzający giełdą BitMarket celowo nie wprowadzali klientów w błąd "co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów zakupu kryptowaluty i przekazania tych środków do portfeli zarządzających"
archiwum
Wiecie, że kilka tygodni temu polscy śledczy byli w Smoleńsku badać wrak? A komisja której członkowie zarabiają nawet i po 10.000zł miesięcznie dalej działa, a nic nie ustala nowego?PiS narzekał, że poprzednia ekipa wraku nie sprowadziła – PiS ma na to ponad 3 lata i co w tym temacie zrobił? NIC poza daniem zarobić swoim znajomkom!

Ekolodzy...

Ekolodzy... –  NORD STREAM 2STOBNICAMAGAZYNSLEDCZYBRAK ZAINTERESOWANIAPOBIEROWOBRAK ZAINTERESOWANIAMIERZEJAWISLANABRAK ZAINTERESOWANIAPROTESTYAI
archiwum
Ksiądz wpadł w lecie 2017 r., kiedy przebywając na wakacjach w Chorwacji miał nagrywać telefonem nagą dziewczynkę w przebieralni. Łukasz P. przyznał się do winy. Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł. – Śledczy zatrzymali wtedy także laptop i telefon komórkowy kapłana. Znaleziono w nim materiały pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia. Chodzi o kilkadziesiąt filmów nagrywanych z ukrycia w toaletach i przymierzalniach sklepów. Biegli ustalili, że znaczna część nagrywanych osób to osoby małoletnie. Także w trakcie przeszukania mieszkania wikarego na plebanii znaleziono kilka miniaturowych kamer oraz komputery i dyski, na których znajdowało się siedem filmów i ponad 250 zdjęć o charakterze pornograficznym z osobami niepełnoletnimi.Na początku lutego Łukasz P. usłyszał zarzut posiadania pornografii z udziałem nieletnich. Grozi mu za to do pięciu lat pozbawienia wolności.Podejrzany przyznał się i złożył obszerne wyjaśnienia. Ksiądz ponoć tłumaczy podglądanie ciężką pracą. W ten sposób miał sobie radzić ze stresem.
42 latkowi, który spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym grozi na Słowacji od 2 do 5 lat pozbawienia wolności. Kary nie unikną także pozostali kierowcy. 27-letniemu kierowcy ferrari oraz 26-letniemu kierowcy mercedesa groziod 6 miesięcy do 3 lat – Rzecznik policji w Żylinie Radko Morawcik nie ukrywa, że ta sprawa jest traktowana priorytetowo i śledczy będą chcieli przykładnie ukarać naszych rodaków, którzy luksusowymi samochodami ścigali się po zwykłej drodze.- Użyjemy wszelkich środków prawnych, uprawnień i sankcji, by ich ukarać. Dokładnie tak będziemy postępować w przypadku tego tragicznego wypadku, przy którym  życie  stracił 57-letni kierowca.