Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

 – Wideo: Polsat Sport AMOND LE万达WANDADIAMOND LEAGUE400m WomenDIGGSNIELSENPRYCEKACZMAREKTHIS IS THE WORLD'S STAGEUKA UKAUKA USA USA UKAANNINGKLAVERIRBY-JACKSONOHURUOGU5KACZMAREK
...nożyce się odezwą –  PitBull Fighter Hodowla Psów.Obserwuj3 dniSandra i jej BodyguardلTikTok@pitbull fighterDragon mój bodyguardsLubię to! Skomentuj KopiujUdostępnij868Bua QRJak widzę pitbulla na smyczy i właścicielma koszulkę z napisem pitbull to juz wiem,ze jest to kwintesencja marginesuspolecznego. To nieprawdopodobne jakpatologia łączy się z tą rasą. Jak magnesneodymowy do blachy.1 dzień Lubię to! Odpowiedz64Komentarz, na który odpowiada PitBull FighterHodowla Psów, został usunięty.AutorPitBull Fighter Hodowla PsówMałgorzata Pe co kurwa żal ci dupęściska zboczeńcu pierdolony że dodziewczyny byś nie mógł podejśćzaatakować zgwałcić kurwo jebana
Piękne, ale czy wszyscy zrozumieją? –  NA PLAŻYNIEZOSTAWIAJNICPOZASLADAMITWOICHSTOD
 –
0:06
 –
Dystans do siebie to umiejętność patrzenia na siebie z poczuciem humoru. Pozwala nie traktować siebie zbyt serio, a z uśmiechem – To duża umiejętność, zanikająca niestety POLICJASucha PsinaHPJ C20POLICJA
 –
0:29
Mirosław Baka –  Nie skrzywdziłbym swojej żony kultywując znajomość czyprzyjaźń z jakąś moją koleżanką, wiedząc, że żona czułabysię z tym niepewnie. Po prostu są rzeczy mniej lub bardziejważne. Skoro ożeniłem się z tą kobietą, to jest ona dla mnienajważniejsza.
Wypił za zdrowie tych, którzy łyknęli jego teatrzyk i na niego zagłosowali –  FaktДZarabiający w euro GrzegorzBraun zapłacił za piwo kartąbanku z niemieckimkapitałem. Choć popieragotówkowe transakcjePiotr DrabikDziennikarz FAKTUData utworzenia: 18 lipca 2024, 10:12.O 15 Zobacz zdjęcia
"Nigdy nie poczuje pan tego, co ja". Weterynarz we wzruszającym apelu, odpowiada prof. Bralczykowi – "Prof. Bralczyk stwierdził ostatnio w jednym z wywiadów, że zwierzę zdycha, a nie umiera i jako autorytet w dziedzinie języka jest tego pewien. No cóż. Skoro mówimy o teorii to może odważy się Pan Profesorze na trochę praktyki. Chciałbym zaprosić więc Pana Profesora do kliniki, w której ludzie każdego dnia słyszą jak bardzo chore jest ich zwierzę i jak ciężką drogę będzie musiało przejść żeby nierzadko nawet nie wyzdrowieć, a żyć w dobrym zdrowiu kolejne kilka miesięcy. Zapraszam żeby choć raz spojrzeć w oczy zwierzęciu, które po raz ostatni wchodzi do gabinetu po ciężkiej chorobie i wysłuchać rozmowy z opiekunami, którzy kończą właśnie walkę o życie swojego przyjaciela. Tymi słowami obraził Pan opiekunów, zwierzę (chociaż to dla Pana Profesorze mniej ważne, bo odmawia mu niejako godności umierania), ale i mnie. Dlaczego mnie? Bo jest też coś czego Pan nigdy nie poczuje. Nigdy nie poczuje Pan tego co ja czuję kiedy ten znany mi pacjent (mam nadzieję, że tak według Profesora mogę mówić) żegna się ze mną zmęczonym wzrokiem, a opiekunowie wychodzą z gabinetu już tak bardzo sami. Zdeprecjonował Pan wiele lat mojej ciężkiej nauki, bo przecież skoro zwierzęciu nawet nie należy się to głupie słowo, to po co to w ogóle było? A było w trakcie studiów, specjalizacji i w zawodzie lekarza zawsze jest nauki wiele. Ok. Ludzie często deprecjonują, w sposób mniej lub bardziej chamski, chęć miłości i pomocy zwierzętom, ale określam ich wtedy jednym słowem, którego wobec Profesora nie chcę użyć. A może chcę, a  mi nie wypada? Łatwo być teoretykiem języka. Ale z praktyki pała Panie Profesorze, bo użył Pan tego języka w taki sposób, że obraził nim miliony ludzi i zwierząt na całym świecie. A kto jak nie Pan powinien wiedzieć jak wielką moc mają słowa. A zakończę ten wywód słowami mojej babci, sybiraczki z wiecznej zsyłki - „Zdechł to St *lin” ! I tyle w temacie. - Wojciech Borawski, zaledwie doktor" Diagnostyka Obrazowa Zwierząt Egzotycznych18 lipca o 06:40.Prof. Bralczyk stwierdził ostatnio w jednym z wywiadów, że zwierzę zdycha, a nie umiera i jakoautorytet w dziedzinie języka jest tego pewien. No cóż. Skoro mówimy o teorii to może odważysię Pan Profesorze na trochę praktyki. Chciałbym zaprosić więc Pana Profesora do kliniki, w którejludzie każdego dnia słyszą jak bardzo chore jest ich zwierzę i jak ciężką drogę będzie musiałoprzejść żeby nierzadko nawet nie wyzdrowieć, a żyć w dobrym zdrowiu kolejne kilka miesięcy.Zapraszam żeby choć raz spojrzeć w oczy zwierzęciu, które po raz ostatni wchodzi do gabinetu pociężkiej chorobie i wysłuchać rozmowy z opiekunami, którzy kończą właśnie walkę o życie swojegoprzyjaciela. Tymi słowami obraził Pan opiekunów, zwierzę (chociaż to dla Pana Profesorze mniejważne, bo odmawia mu niejako godności umierania), ale i mnie. Dlaczego mnie? Bo jest też cośczego Pan nigdy nie poczuje. Nigdy nie poczuje Pan tego co ja czuję kiedy ten znany mi pacjent(mam nadzieję, że tak według Profesora mogę mówić) żegna się ze mną zmęczonym wzrokiem, aopiekunowie wychodzą z gabinetu już tak bardzo sami. Zdeprecjonował Pan wiele lat mojejciężkiej nauki, bo przecież skoro zwierzęciu nawet nie należy się to głupie słowo, to po co to wogóle było? A było w trakcie studiów, specjalizacji i w zawodzie lekarza zawsze jest nauki wiele.Ok. Ludzie często deprecjonują, w sposób mniej lub bardziej chamski, chęć miłości i pomocyzwierzętom, ale określam ich wtedy jednym słowem, którego wobec Profesora nie chcę użyć. Amoże chcę, a mi nie wypada? Łatwo być teoretykiem języka. Ale z praktyki pała Panie Profesorze,bo użył Pan tego języka w taki sposób, że obraził nim miliony ludzi i zwierząt na całym świecie. Akto jak nie Pan powinien wiedzieć jak wielką moc mają słowa. A zakończę ten wywód słowamimojej babci, sybiraczki z wiecznej zsyłki - „Zdechł to St *lin" ! I tyle w temacie.-Wojciech Borawski, zaledwie doktor.