Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Ten wpis spowodował, że wylała się fala krytyki na autora

Ten wpis spowodował, że wylała się fala krytyki na autora – A co Ty sądzisz o obecnym bezstresowym wychowywaniu dzieci i ich późniejszym zachowaniu? Czy bić dzieci? No czasem trzeba…Do tego wpisu przymierzałem się już od jakiegoś czasu. Ostatecznym impulsem okazała się sytuacja, która przytrafiła mi się w ostatnią niedzielę w hipermarkecie. A było to tak…Wybrałem się na szybkie zakupy. Jakoś tak z rozpędu zapomniałem zgarnąć koszyka przy wejściu. A że przeszedłem już kilka sklepowych alejek to postanowiłem wziąć jakiś wolny, który ludzie pozostawiają przy kasach. Akurat jeden wolny leżał w zasięgu mojego wzroku więc ruszyłem spokojnym krokiem w jego stronę. Gdy już schylałem się by go chwycić z jakichś 3 metrów usłyszałem głos „Ja go biorę”. Wyprostowałem się aby upewnić się, czy słowa kierowane są na pewno do mnie i w sprawie tego koszyka. Przed sobą zobaczyłem raczej skromnej postury, ale bardzo pewnego siebie chłopaczka w wieku 14-16 lat.„Słucham” – zapytałem lekko unosząc brew w poczuciu niedowierzania.„Ja go biorę” – powtórzył chłopaczek.On nie żartował. Naprawdę uważał, że należy mu się ten koszyk pomimo tego, że byłem od niego straszy i byłem przy koszyku o jakieś 5 kroków wcześniej.„No k… to jest chyba jakiś żart” – pomyślałem.„Tobie się coś nie pomyliło?” – zapytałem już z wyrazem twarzy jaką ma zwykle ostatnia osoba w kolejce w godzinach szczytu na poczcie.„Yyyy nie yyy” – wymamrotał gnojek i zawinął się na pięcie. Prawdopodobnie niezbyt często w życiu mu odmawiano i na szczęście w porę zorientował się, że ktoś kto ma od niego 2 razy większy biceps i jest o głowę wyższy może zrobić z tego użytek.Tak, przyznaję. Pomimo, iż na co dzień zdecydowanie stronię od agresji to autentycznie nabrałem ochoty aby sprzedać mu karcącego liścia.Analizowałem później tą sytuację w głowie, szukałem w zachowaniu chłopaczka jakiegoś logicznego wytłumaczenia, ale naprawdę nie wymyśliłem nic poza tym, że był to niezwykle zmanierowany gnojek, który po prostu bierze co chce, nie patrząc na innych. Socjopatyczny twór bezmyślnego stosowania bezstresowego wychowania.Takie wychowanie uważam w swym całokształcie za utopię, którą można stosować wyłącznie do określonych jednostek.Od razu wyjaśnię jednoznacznie.Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, które ma je upokorzyć, autentycznie skrzywdzić czy okaleczyć.Uważam jednak, że niejednokrotnie pokazanie swojej wyższości w domowej hierarchii jest odpowiednim sposobem na ukształtowanie charakteru dziecka. Może być to np. klaps czy podniesienie głosu. Coś co będzie krótkotrwałym, negatywnym impulsem.Coraz większa masa psychologów jest takiemu postępowaniu przeciwna i nowe rzesze rodziców wpadają w patologię wychowawczą polegającą na tworzeniu nad swoim dzieckiem klosza odseparowującego je od jakiegokolwiek życiowego stresu.Spoko są dzieci wyjątkowo spokojne i pokorne, którym wystarczy coś wytłumaczyć, a zrozumieją i się podporządkują. Nie ma więc sensu na siłę wprowadzać do ich wychowania bodźców negatywnych. Porównując je do zwierząt to trochę takie misie koala. Nakarmisz, pogłaszczesz i będą cały czas uśmiechnięte i zrobisz z nimi co zechcesz.Jest jednak wiele dzieci, które w genotypie mają mieszankę wybuchową. Są nadpobudliwe, niezdrowo ciekawskie, dominujące. Trochę jak Rottweilery.Wiecie, że chowanie Rottweilera bez wpojenia mu konieczności posłuszeństwa to bardzo zły pomysł prawda?Tłumaczenie, racjonalizowanie i głaskanie może wtedy nie wystarczyć. Takie dziecko często potrzebuje poczucia zdominowania i autorytetu, aby chciało słuchać. Jeśli taki dzieciaczek w wieku kilku lat podporządkuje sobie wszystkich w domu  (a widać takich dzieci coraz więcej) to prawdopodobnie wyrośnie na jednostkę egoistyczną i nieprzystosowaną do życia w społeczeństwie. Będzie szkodziła społeczeństwu i nieświadomie także samemu sobie.W życiu nie znoszę skrajności i patologii. Rozumiem, że w naszym kraju jest ciągle zbyt dużo przemocy stosowanej wobec dzieci. Stąd akcje typu „Stop przemocy”. Uważajmy tylko, aby walcząc z jedną patologią nie wpaść w kolejną. Życie bez stresu jest bowiem niemożliwe i wbrew naturze. Tak się po prostu nie da. Miłość do dziecka nie polega, na spełnianiu wszystkich jego zachcianek. Więcej dobrego może przynieść odmowa, a czasem skarcenie.Wprowadzenie do wychowania rozsądnej dawki umiarkowanego stresu jest jak społeczna szczepionka. Chwilę będzie nieprzyjemne, ale pozwoli uniknąć dużo większego bólu w przyszłości.

Komentarze Ukryj komentarze

z adresu www
Komentarze są aktualnie ukryte.
Momencik, trwa ładowanie komentarzy…