Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 8 października 2013 o 19:07
Ostatnio: 1 czerwca 2017 o 13:58
Płeć: mężczyzna
Exp: 4318
Jest obserwowany przez: 218 osób
  • Demotywatorów na głównej: 3243 z 3878 (589 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 1072021
  • Komentarzy: 11
  • Punktów za komentarze: -24
  • Obserwuje: 0 osób
 

Ściana

Największa zagadka mojego dzieciństwa: Jak w budzie Reksia mieściło się to wszystko?

Jak w budzie Reksia mieściło się to wszystko? –
Źródło: https://pewex.pl

Kiedy żona jest poza domem już ósmy dzień...

Kiedy żona jest poza domem już ósmy dzień... –

Niedawno organizowali Onko Olimpiadę, teraz razem z Demotywatorami wysyłają grupę dzieciaków na wakacje. Proszę, pomóż i ty!

Akcja we współpracy z Fundacją Spełnionych Marzeń

Jak pomagamy i więcej szczegółów

Lekarze powiedzieli jej, że zostało jej kilka tygodni życia. Wtedy pojawił się ten przystojniak

Lekarze powiedzieli jej, że zostało jej kilka tygodni życia. Wtedy pojawił się ten przystojniak – 89-letnia Norma Cook chorowała od dawna. Lekarze zdiagnozowali u niej białaczkę. Oprócz tego starsza pani zachorowała na zapalenie płuc, przez co miała problemy z oddychaniem. Przez dwa miesiące przebywała w szpitalu. Podczas leczenia lekarz uznał, że Norma nie powinna mieszkać sama. Jej stan zdrowia ciągle się pogarszał, potrzebowała 24 godzinnej opieki.Kobieta była samotna, nie miała żadnej rodziny, która mogłaby się nią opiekować. Wtedy pojawił się on - 31-letni sąsiad Normy...Chris postanowił wziąć pod swój dach straszą panią i się nią opiekować. Nie wiedział wtedy, że dzięki temu zaprzyjaźni się z Normą, którą w pewnym momencie zaczął traktować jak babcie. Ona również cieszyła się, że zyskała wnuka, którego nigdy nie miała. Od tego momentu zdrowie kobiety zaczęło się poprawiać. Nawet lekarze byli zaskoczeni takim obrotem sytuacji

Tak się zmieniają zwierzaki po tym, jak je zaadoptujesz i otoczysz miłością:

 –

Prawdziwej przyjaźni żadna siła nie zniszczy i żaden czas nie osłabi

Prawdziwej przyjaźni żadna siła nie zniszczy i żaden czas nie osłabi –

Jeśli planujesz zrobić sobie tatuaż, to pamiętaj: pod żadnym pozorem nie tyj. Oto dlaczego:

 –

19 zdjęć, które pokazują różnice między kotem a psem (20 obrazków)

Twoi przyjaciele będą cię kochać póki tam jesteś. To stworzenie będzie cię kochać, nawet kiedy już cię nie będzie

Twoi przyjaciele będą cię kochać póki tam jesteś. To stworzenie będzie cię kochać, nawet kiedy już cię nie będzie –

I jak tu nie kochać młodszego rodzeństwa...

 –

Nagroda dla taty roku wędruje do...

Nagroda dla taty roku wędruje do... – Ten tatuś próbuje zmęczyć syna na ruchomych schodach, tak aby przespał cały lot samolotem
archiwum

Jak obliczyć, ile dana para jest ze sobą:

 –

Chris Crisman, fotograf z Kalifornii, za pomocą zdjęć, pokazuje, że nie istnieje coś takiego jak "męski zawód"

 –

Owczarek niemiecki o imieniu Zelda i jej reakcja, po tym jak ujrzała swojego pana po 2 tygodniach rozłąki

Owczarek niemiecki o imieniu Zelda i jej reakcja, po tym jak ujrzała swojego pana po 2 tygodniach rozłąki –

Wzruszająca historia pary staruszków, którzy byli nierozłączni przez 67 lat

Wzruszająca historia pary staruszków, którzy byli nierozłączni przez 67 lat – Bert Whitehead i jego żona Beatrice wzięli ślub 67 lat temu i do tej pory byli nierozłączni.Niestety pech chciał, że w zeszłym roku uderzyła ich tragedia. Beatrice została zawieziona do szpitala, ponieważ chorowała na raka kości. Kilka tygodni później Bert również podupadł na zdrowiu i również został przyjęty na oddział.Para była na różnych oddziałach z powodu różnych powodów przyjęcia. Jedynym sposobem aby zobaczyć swoją żonę było przejechanie do niej na wózku inwalidzkim.Ale teść Stephen Hall mówi, że personel przeniósł ich do tego samego pokoju aby czas który im pozostał mogli spędzić razem.Kiedy spotkali się razem na twarzy Berta pojawił się najszczerszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. To była naprawdę wzruszająca chwila. Byli całkowicie błyskotliwi i personel chciałby im podziękować za możliwość poznania ich.Royal Bolton Hospital wydał oświadczenie : '' Podejmujemy wszystkie możliwe kroki aby wspierać pacjentów i ich krewnych, gdy są ku końcowi życia. Wiemy jak czasem małe rzeczy dla innych mają ogromne znaczenie. Jak ważne było dla pana Berta aby znajdował się blisko żony w tym trudnym czasie.''Niestety Beatrice zostało zaledwe kilka dni życia.Ich córka Suzanne mówi, że spędzili ze sobą mnóstwo cudownych chwil.Beatrice miała zaledwie 15 lat kiedy to postanowili się pobrać w 1950 r. kiedy Bert wrócił ze służby krajowej. Mają troje dzieci, szcześciu wnuków i pięciu prawnuków.
archiwum

Prawdziwy facet będzie potrafił rozpoznać markę samochodu

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Prawdziwy facet będzie potrafił rozpoznać markę samochodu –
archiwum

Dwa lekarstwa na wszelkie bolączki:

 –

Biegnij za marzeniami. Nawet jeżeli ich nie dogonisz to przynajmniej schudniesz

Biegnij za marzeniami. Nawet jeżeli ich nie dogonisz to przynajmniej schudniesz –

Monika Drobińska to pielęgniarka z 27-letnim stażem. Niedawno pacjentka zapytała ją, co się dzieje z dzieckiem, gdy rodzice zostawiają je w szpitalu pod opieką personelu? Odpowiedziała w tym emocjonalnym liście do rodziców chorych dzieci:

Monika Drobińska to pielęgniarka z 27-letnim stażem. Niedawno pacjentka zapytała ją, co się dzieje z dzieckiem, gdy rodzice zostawiają je w szpitalu pod opieką personelu? Odpowiedziała w tym emocjonalnym liście do rodziców chorych dzieci: – "Dziś o czymś dla mnie oczywistym... dla mnie, bo to moja praca, ale nie dla zwykłego Rodzica, który na bloku operacyjnym zostawia swoje dziecko...Kiedy przywozicie Państwo na blok operacyjny swoje dziecko, jesteście tak samo przerażeni jak ono. "Trzymacie fason", staracie się być silni, bywa, że połykacie łzy uśmiechając się do swojego szczęścia....Oddajecie swój najcenniejszy skarb w obce ręce, nie będziecie go widzieć, przez długi czas nie będziecie mieć wiadomości o tym, co się z nim dzieje. Możecie tylko stać pod drzwiami bloku i czekać.Oddajecie swoje dziecko pielęgniarce anestezjologicznej...Dziś więc, jak nietrudno się domyślić, będzie o moich dziecięcych koleżankach.Są ubrane na kolorowo, mają bluzy w postacie z bajek, w kwiatki, kolorowe czapki, niebieskie rękawiczki. Zabierają Wasze dziecko na sale operacyjną, czasem na na łóżku, czasem w małym łóżeczku, najczęściej na rękach...Całujecie, machacie ręką i... możecie tylko zaufać, że kobieta (na moim bloku są to kobiety), której zawierzyliście kawałeczek swojego życia, będzie się nim dobrze opiekować...I tak jest...Za drzwiami sal operacyjnych dziecko jest specjalnym pacjentem. Bo to dziecko. Największe dobro i bezbronność w jednym....A My w większości jesteśmy mamami....Po zabiegu dziecko przyjeżdża na salę budzeń, pooperacyjną, gdzie zostaje przekazane pracującemu tam zespołowi...Tam maluch odsypia znieczulenie, tam pilnujemy jego parametrów i tam dbamy, żeby go nie bolało...Bo dziecka nie ma prawa nic boleć.Choć czasem jeszcze nie mówi, parametry i znajomość farmakologii pozwala nam na leczenie bólu pooperacyjnego...Dziś była mała dziewczynka. Obudziła się i nie płakała. Pełna sala budzeń, my trzy biegające między pacjentami i malutka dziewczyneczka, cichutko leżąca w łóżeczku...Kręcąca się wokół, raz głowa, raz nóżki, machała sobie rączkami i rozglądała się wokół...Zero łez...Gdyby płakała, pomimo pełnej pacjentów sali, nosiłabym ją na rękach; zawsze tak robię, bywa, że śpiewam i takie tam inne rzeczy...Kiedy koleżanka z oddziału przyszła odebrać drobinkę, wzięłam ją na ręce, ta chwyciła mnie za bluzę, przylgnęła, po chwili odwróciła się patrząc ciekawie na świat...Uśmiechała się zalotnie...I tak szłyśmy długim korytarzem mojego bloku, ja do niej mówiłam, ona się uśmiechała...Nie czekała na nią żadna mama. Była... niczyja. Z jednego z państwowych domów, zajmujących się takimi dziećmi... Radośnie przeszłą z rąk do rąk , puściła mi buziaka i... pojechała z nową ciocią... na obiecaną galaretkę.Po powrocie jedna z pacjentek zapytała mnie, czy ja każde dziecko tak traktuję... Dla mnie szokujące pytanie...Jak mam inaczej traktować?Każde dziecko jest czyimś dzieckiem, jest malutkim człowieczkiem czującym ból i przerażenie...Jeżeli tylko mogę, głaszczę, zagaduję, opowiadam głupoty, śpiewam, choć w moim wykonaniu dla pozostałych pacjentów to musi być traumatyczne przeżycie...Jeżeli myślicie Państwo ,że za drzwiami bloków operacyjnych, o Wasze dzieci przestajemy dbać, jesteście w błędzie. W miejscu, w którym ja pracuję, gdzie "budzę" dzieci, są na specjalnych prawach. Bo to dzieci. I nikt jeszcze z dorosłych pacjentów się nie poskarżył .Dziecko po zabiegu ma się bezpiecznie obudzić, ma nie czuć bólu i jak najszybciej ma jechać do rodziców....Dla Państwa to godzina, która wydaje się dobą, chwile trwające wieczność...Te chwile są potrzebne dla bezpieczeństwa Waszych dzieci...I choć wiem jakie to trudne, po prostu proszę Nam zaufać.Szczególne wyrazy uznania , dla moich koleżanek, które dzieci znieczulają...Nie tylko za kolorowe bluzy..."

Tak wyglądała reakcja żon astronautów z misji Apollo 8 po usłyszeniu głosów ich mężów, 1968 rok

Tak wyglądała reakcja żon astronautów z misji Apollo 8 po usłyszeniu głosów ich mężów, 1968 rok –

Chyba już wiem, czym się inspirował projektant sukienki

Chyba już wiem, czym się inspirował projektant sukienki –