Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 16 maja 2011 o 11:02
Ostatnio: 4 listopada 2017 o 0:17
Exp: 5536
Jest obserwowany przez: 331 osób
  • Demotywatorów na głównej: 3984 z 4778 (664 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 1534043
  • Komentarzy: 97
  • Punktów za komentarze: 541
  • Obserwuje: 27 osób (pokaż demotywatory)
 

Internauci zachwyceni tym zdjęciem polskiego miasta. Z lotu ptaka przypomina Nowy Jork Wykonane za pomocą drona zdjęcie, z wysokości ponad stu metrów, przedstawia Łódź, a dokładniej jej najsłynniejszą ulicę - ulicę Piotrkowską i odbywający się na niej jarmark bożonarodzeniowy. Autorem spektakularnego ujęcia jest Andrzej Kłys

Wykonane za pomocą drona zdjęcie, z wysokości ponad stu metrów, przedstawia Łódź, a dokładniej jej najsłynniejszą ulicę - ulicę Piotrkowską i odbywający się na niej jarmark bożonarodzeniowy. Autorem spektakularnego ujęcia jest Andrzej Kłys –

Kto z was w dzieciństwie rywalizował o to, kto zdoła najwyżej od ziemi odbić piłeczkę kauczukową?

Kto z was w dzieciństwie rywalizował o to, kto zdoła najwyżej od ziemi odbić piłeczkę kauczukową? –

Jeśli rozpoznajesz to miejsce, to nie wiem czy miałeś wspaniałe dzieciństwo, ale na pewno wesołe

Jeśli rozpoznajesz to miejsce, to nie wiem czy miałeś wspaniałe dzieciństwo, ale na pewno wesołe –

Gry są tylko dla młodych? Nic bardziej mylnego! Poznajcie najstarszą drużynę CS:GO, w której średnia wieku wynosi 71 lat!

Gry są tylko dla młodych? Nic bardziej mylnego! Poznajcie najstarszą drużynę CS:GO, w której średnia wieku wynosi 71 lat! – Na jednej z imprez e-sportowych, DreamHacku 2017, świat zaszokowała jedna z drużyn CS:GO, której średnia wieku wynosi... 71 lat! Silver Snipers to ekipa złożona z samych emerytów. Najmłodszy z nich ma 62 lata, a najstarszy 81 lat. Ich trenerem jest Tommy Ingermarsson, który wcześniej związany był z Ninjas in Pyjamas. Sponsorem staruszków jest Lenovo. Wielu internautów twierdzi, że jest to chwyt marketingowy, polegający na pokazaniu, że gry komputerowe są dla każdego. Snipers rozegrali na konwencie jedno spotkanie pokazowe. Nawet jeśli to efekt marketingu, trudno nie przyznać, że pomysł jest świetny. Życzymy jak największych sukcesów!

37 najlepszych gifów, jakie ostatnio pojawiły się w sieci (37 obrazków)

Tego jeszcze nie było. Pracownik Tesco odmówił zabicia karpia. Powołał się na klauzulę sumienia!

Tego jeszcze nie było. Pracownik Tesco odmówił zabicia karpia. Powołał się na klauzulę sumienia! – W jednym z rzeszowskich oddziałów hipermarketów Tesco doszło do niecodziennej sytuacji. Gdy klientka poprosiła pracownika o zabicie karpia na święta, ten odmówił, powołując się na klauzulę sumienia. Spakował żywą rybę do torby i sprzedał kobiecie. Gdy sytuację opisała "Gazeta Wyborcza", internauci byli wściekli. Posypały się zarzuty dotyczące pakunków bez wody, w których karpie są sprzedawane, oraz warunków trzymania ich w sklepie. Przedstawiciel Tesco odpowiedział, że człowiek, który został poproszony o zabicie ryby, nie był przeszkolony do tego typu zadań, więc miał prawo odmówić. Podobno w tym samym oddziale hipermarketu są specjalnie wyszkoleni pracownicy, do których trzeba się z taką prośbą zwrócić. Dodatkowo stwierdził, że torby nie powinny zawierać wody. Powoływał się na Głównego Lekarza Weterynarii, który tłumaczy, że bez wody dochodzi do bezpiecznej wymiany gazowej. Jacek Bożek z Klubu Gaja, który prowadzi wiele kampanii w celu ratowania karpi, nie zgadza się z tymi wytłumaczeniami, dodając, że według wyroku Sądu Najwyższego niedopuszczalne jest sprzedawanie ryby bez wody

Bosa dziewczynka co wieczór przychodzi na dworzec kolejowy. Ludzie nie mogą się nadziwić temu, co ją tu przyciąga

Bosa dziewczynka co wieczór przychodzi na dworzec kolejowy. Ludzie nie mogą się nadziwić temu, co ją tu przyciąga – Wspaniałym przykładem tego, że dla chcącego nie ma nic trudnego jest Divya, bosa dziewczynka, stała bywalczyni dworca Orai. Stacja to jedyne oświetlone miejsce, dziewczynka co wieczór przychodzi więc tutaj, by się pouczyć i odrobić zadania domowe. Podróżujący, którzy widzą ją pierwszy raz, są zszokowani widokiem biednej, małej, klęczącej, lub polegującej na zimnej posadzce dworca.Dziewczynka uspokaja ich jednak i mówi, że lubi się tak uczyć, bo lampy dają dużo więcej światła niż świece. Rajesh Kumar Singh usłyszał od niej to samo, tuż przed tym, jak zrobił dziecku zdjęcie. Gdy trafiło do sieci, internautów poruszyła postawa dzielnej dziewczynki i obiecali pomoc.Doceń to, co masz...
archiwum – powód

Internetowy fenomen i gwiazda Instagrama, Lele Pons przed i po operacjach plastycznych

Internetowy fenomen i gwiazda Instagrama, Lele Pons przed i po operacjach plastycznych –
archiwum – powód

Moje jedzenie samo się podgrzewa

Moje jedzenie samo się podgrzewa –

Coś dla dzieci lat 90. Powstaje właśnie nowa wersja kultowego Tsubasy, czyli Kapitana Jastrzębia - popularnego serialu animowanego, na którym wielu z nas się wychowało

Coś dla dzieci lat 90. Powstaje właśnie nowa wersja kultowego Tsubasy, czyli Kapitana Jastrzębia - popularnego serialu animowanego, na którym wielu z nas się wychowało – Tak wygląda oficjalny zwiastun. Premiera będzie miała miejsca w kwietniu 2018 roku

Kobieta poślizgnęła się na lodzie w Watford, w Anglii. Z pomocą przyszedł nie kto inny jak św. Mikołaj!

Kobieta poślizgnęła się na lodzie w Watford, w Anglii. Z pomocą przyszedł nie kto inny jak św. Mikołaj! –

Brak szacunku do wykształcenia jest wtedy, kiedy w aptece zwracasz się "Pani Magister" ale w McDonaldzie już o tym zapominasz

Brak szacunku do wykształcenia jest wtedy, kiedy w aptece zwracasz się "Pani Magister" ale w McDonaldzie już o tym zapominasz –
archiwum – powód

Kurtka prawdziwego Sebixa:

 –

A wy macie już swoje zimowe zapasy?

A wy macie już swoje zimowe zapasy? –

Strażak na skraju wycieńczenia jest wręcz zmuszany do odpoczynku podczas walki z pożarem w Kalifornii

Strażak na skraju wycieńczenia jest wręcz zmuszany do odpoczynku podczas walki z pożarem w Kalifornii – Podziwiam tych ludzi
archiwum

6-letniemu Ryanowi może zazdrościć każdy dzieciak, łącznie z dzieckiem głęboko ukrytym we mnie

6-letniemu Ryanowi może zazdrościć każdy dzieciak, łącznie z dzieckiem głęboko ukrytym we mnie – Chłopiec zarabia 11 milionów dolarów rocznie recenzując na Youtubie zabawki

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum:

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum: – „Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy – a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani.Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu.Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako ze to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj – niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuweta, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono cale życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, ze kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wyp***ć wiec. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, ze trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane – ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść – taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę up***ł – a wtedy wiadomo – wąż.Dobrze wiec, uporządkuję: żona – delegacja, ja – praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się tez chce. Idziemy razem – ja toaletka, okienko uchylam, papierosek (bo żona będzie za trzy dni – wiec spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno.No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sk***l jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja p***ę. Nie, ni ch***ja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest k***a za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut – oż k***a, no to nie mogło mi się zdawać – coś ciężkiego poszło w pion. K***a, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot k***a popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.Lecę k***a na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona – nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego z białą krawatka, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale ch***j, najpierw do piwnicy – zbiegam po schodach, słucham – coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury – miauczy – jest, k***a, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to ch***j, przynajmniej będę miął jego truchło i powiem, ze kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch***ja trefla, ze kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni ch***ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten głąb zamiast przyjść do mnie to chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No powaliło i mnie, ze tu stoję i jego (kota) Tak przez pól godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni ch***ja, uparł się i nic tylko rura do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda – fight fire with fire – ogień zwalczaj ogniem.Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla – geberit i woda w dół – bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach – podziałało. Wbiegam do piwnicy i k***a koniec świata. Nie ma moich deszczułek – no może z jedna, cala prowizoryczna tama poszła w ch***j i kota tez nie słychać już. K***a, gdzie ta rura teraz idzie – coś mi zaświtało, że kanalizacją w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów – może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.Biegnę na ulicę, jest studzienka – mam nadzieje, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery – najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy – mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny – poszło, aż zakurzyło. Po jaka cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam – ciemno jak w d***e, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. K***a, mam w aucie, ch***jową, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije – przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko święcą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w druga stronę. No ja p***ę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali te pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, tobędzie po złości.Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwile do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w p***u. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie w***ł, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, k***a, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz ch***j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu k***a powiedzieć? Ze przepycham kotem kanalizacje? Idźżesz w ch***j, pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie tez wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach – a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywa. Niech ma za swoje.Wracając do kota – bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, wiec do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienka, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. K***a, drugi sąsiad przyszedł – po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa – ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia – spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch***ja, to go musi wygonić albo utopić.Lecę na ulice, woda wali na brezent aż huczy, a tego s***a dalej nie wylało z kąpielą. K***a mać, urwało się wszystko w p***u i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki – w ch***j – jak się to gdzieś przytka, to będę miał p***e. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten p***y dekiel. Wchodzę – a ten s***l kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja p***ę! Jak on k***a wyszedł, którędy? Ano k***a wziernikiem w piwnicy – zostawiłem otwarty. Ja k***a stoję i marznę a ten gnojek tarza się w mojej pościeli. Z***ę! Przerobię na pasztet! I jeszcze z radości włazi na mnie. K***a mać. Przynajmniej kuleje.Straty: z***e łazienki, w obu przelała się woda z wanien, z***a piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyrzucenia, brezent z reklamą firmy – poszedł w ch***j, latarka – w ch***j, pogrzebacz w ch***j. Afera na ulicy jak ch***j