Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 16 maja 2011 o 11:02
Ostatnio: 4 listopada 2017 o 0:17
Exp: 5541
Jest obserwowany przez: 331 osób
  • Demotywatorów na głównej: 3988 z 4781 (664 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 1535493
  • Komentarzy: 97
  • Punktów za komentarze: 541
  • Obserwuje: 27 osób (pokaż demotywatory)
 

Ten cytat z kultowego Rejsu jest bardziej aktualny obecnie niż w 1970 roku, kiedy film miał swoją premierę:

Ten cytat z kultowego Rejsu jest bardziej aktualny obecnie niż w 1970 roku, kiedy film miał swoją premierę: – "A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. A polski aktor, proszę pana... To jest pustka... Pustka proszę, pana... Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana, że jak polski aktor, proszę pana... Gra, nie?Widziałem taką scenę kiedyś... Na przykład, no ja wiem? Na przykład zapala papierosa, nie? Proszę pana, zapala papierosa... I proszę pana patrzy tak - w prawo... Potem patrzy w lewo... Prosto... I nic... Dłużyzna proszę pana... To jest dłu... po prostu dłu... dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna..Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie... Pan rozumie... I tak patrzę sobie... siedzę se w kinie proszę pana... Normalnie... Patrzę, patrzę na to... No i aż mi się chce wyjść z kina, proszę pana... I wychodzę...I kto za to płaci? Pani płaci, pan płaci, Społeczeństwo."

10 trików manipulacji, które stosują supermarkety (11 obrazków)

Mija 7 lat od śmierci Manute'a Bola - jednego z najwyższych koszykarzy w historii NBA, ale przede wszystkim wspaniałego samarytanina o wielkim sercu i człowieka, który przewidział zagrożenie ze strony Bin Ladena i islamu

Mija 7 lat od śmierci Manute'a Bola - jednego z najwyższych koszykarzy w historii NBA, ale przede wszystkim wspaniałego samarytanina o wielkim sercu i człowieka, który przewidział zagrożenie ze strony Bin Ladena i islamu – 19 czerwca przypada 7. rocznica śmierci najbarwniejszej - zdaniem wielu ekspertów i kibiców koszykówki - postaci w historii NBA, Manute'a Bola. W 1985 roku nieznany nikomu "dziwoląg" z Sudanu przebojem dostał się do najlepszej koszykarskiej ligi świata.Mierzącego 231 cm zawodnika, wywodzącego się z afrykańskiego plemienia Dinka (jego członków uznaje się za najwyższych ludzi świata), podczas draftu wylosowała ekipa Washington Bullets (obecnie Wizards). Tak rozpoczęła się kariera przybysza z Afryki, który w kolejnych latach porwał serca fanów basketu na całym świecie. Oprócz Wizards występował również w barwach Golden State Warriors, Philadelphia 76ers i Miami Heat.Rekordy sportowe Bola muszą robić duże wrażenie. Już w swoim debiutanckim sezonie w NBA Sudańczyk rozegrał 80 spotkań. Jego średnia bloków w sezonie - 4,97 na mecz - po dzień dzisiejszy jest drugim wynikiem w historii ligi. 23-letni wówczas zawodnik zablokował 397 rzutów, co pozostaje rekordowym osiągnięciem w lidze dla debiutanta.Bol przez całą karierę był koszykarzem wyjątkowo szczupłym, co przy jego słusznym wzroście (231 cm) i stosunkowo niedużej wadze (zaledwie 90 kg) wyglądało wręcz komicznie. Stąd też wzięła się łatka "dziwoląga".
 - Moja mama mierzyła 208 cm, a tata 203. Najwyższy w rodzinie był pradziadek, który miał 239 cm. Mój wzrost nie jest więc niczym szczególnym - powiedział Bol na łamach "The New York Times" w 1985 roku.Manute Bol z pewnością nie odejdzie długo w zapomnienie. Nie tylko przez pryzmat sportowych wyników, ale - może nawet przede wszystkim - przez zaangażowanie się w akcje charytatywne, których celem było niesienie pomocy ogarniętemu wojną domową Sudanowi. Przez dziesięć lat kariery w NBA (w latach 1985-94), sportowiec przekazał na rzecz swojego rodzinnego kraju ok. 3 mln dol. amerykańskich. Oprócz tego pomagał finansowo licznej rodzinie - tej bliższej, jak i dalszej.- Bóg zesłał mnie pewnego dnia do Ameryki i dał dobrze płatną pracę. Dał mi też serce. Ja kocham ludzi - przyznał w rozmowie z amerykańskimi mediami.O rodakach nie zapomniał nawet wtedy, kiedy był zmuszony przerwać grę w koszykówkę z powodu problemów zdrowotnych. Badania lekarskie wykazały, że cierpiał na reumatyzm kolan i nadgarstków. Po zakończeniu kariery robił co mógł, by zarabiać pieniądze i przekazywać je do ojczyzny.
Bol doskonale wiedział, że dzięki swojej dziwacznej posturze może wciąż zarabiać duże pieniądze. Występował więc w telewizji. Brał udział w walkach celebrytów w ringu bokserskim, a nawet zagrał w hokeja na lodzie, pomimo tego, że nigdy wcześniej nie jeździł na łyżwach. Prowadził życie cyrkowego klauna, wystawiając się na pośmiewisko, ale najważniejsze dla niego było pozyskiwanie funduszy dla potrzebujących ludzi w Sudanie.
Działalność Samarytanina sprawiła, że w ojczyźnie był postrzegany jak bohater narodowy.

- Manute jest inteligentnym i mądrym człowiekiem. Czyta "New York Times" i orientuje się w wielu dziedzinach. Mówił w narzeczu Dinka i w języku arabskim zanim nauczył się angielskiego. Gdyby takich jak on było więcej, świat byłby z pewnością o wiele lepszy. W takim świecie chciałbym żyć - powiedział w jednym z wywiadów Charles Barkley. Legendarny amerykański koszykarz był jednym z przyjaciół słynnego Afrykanina w NBA.
Bol nie ograniczał się jedynie do przekazywania pieniędzy rodakom. Często odwiedzał obozy dla uchodźców i pomagał rebeliantom. Angażował się w budowę szkół i szpitali w kraju położonym w północno-wschodniej części Afryki, a także w politykę. W 2001 roku otrzymał nawet propozycję objęcia stanowiska ministra sportu w rządzie Sudanu, ale nie mógł jej przyjąć. Warunkiem było bowiem przejście na islam, co nie wchodziło w rachubę. Był bowiem chrześcijaninem.Odmowa przyjęcia stanowiska ministra wiązała się z poważnymi sankcjami. Odebrano mu paszport i objęto aresztem domowym, zamykając drogę powrotu do USA. Dzięki pomocy Stanów Zjednoczonych udało mu się jednak uciec do Egiptu, gdzie założył szkołę koszykarską (jednym z jego podopiecznych był Luol Deng). 
Bol ostrzegał świat, kiedy jego rodzinny kraj udzielał azylu Osamie bin Ladenowi. - Islamizacja źle się skończy - mówił, ale wówczas nie traktowano tej sprawy zbyt poważnie.
W 2004 roku - po powrocie do Stanów Zjednoczonych - bohater Sudańczyków miał poważny wypadek samochodowy w Colchester (w stanie Connecticut). Miał pecha, bo wsiadł do taksówki, którą prowadził pijany kierowca. W wyniku obrażeń odniesionych w wypadku spędził ponad trzy miesiące w szpitalu. Zapadł w śpiączkę. Nie posiadał ubezpieczenia, więc leczenia pochłonęło resztę oszczędności. Wyszedł z tego, ale ze zdrowiem było coraz gorzej.19 czerwca 2010 roku świat obiegła smutna informacja. Bol zmarł w Virginia Medical Center w Charlottesville (stan Wirginia). Były sportowiec, który pod koniec życia zmagał się z niewydolnością nerek i powikłaniami po zespole Stevensa-Johnsona (groźna choroba skórna) odszedł w wieku 47 lat.- Zmarł świetny sportowiec i wielki człowiek. Przy nim każdy stawał się lepszym człowiekiem. Manute Bol nie odejdzie w zapomnienie - pisały amerykańskie media, oddając hołd Sudańczykowi.
archiwum

„Niczego nie stworzysz, jeśli boisz się klapy”. W Szwecji powstało Muzeum Porażki: „Uczenie się jest jedyną drogą, by porażkę zamienić w sukces” – to motto Samuela Westa, założyciela muzeum składającego się z zaskakująco złych produktów, wynalazków i gadżetów, które okazały się klapą. Wśród eksponatów znajdziemy mrożonki produkowane przez producenta pasty do zębów i grę planszową projektu Donalda Trumpa

„Uczenie się jest jedyną drogą, by porażkę zamienić w sukces” – to motto Samuela Westa, założyciela muzeum składającego się z zaskakująco złych produktów, wynalazków i gadżetów, które okazały się klapą. Wśród eksponatów znajdziemy mrożonki produkowane przez producenta pasty do zębów i grę planszową projektu Donalda Trumpa – Samuel West, psycholog ze szwedzkiego Helsingborga, postanowił stworzyć kolekcję produktów z różnych gałęzi przemysłu, które okazały się porażką. Muzeum ma uświadamiać, że nawet największym i najbardziej znanym firmom zdarzają się mniej trafione pomysły. Wystawa składa się na razie z 60 eksponatów, ale będzie się rozrastać – do Westa ciągle zgłaszają się osoby, które pamiętają lub są w posiadaniu dziesiątek innych nieudanych produktów. Jednak muzeum nie powstało wyłącznie po to, aby zwiedzający mogli pośmiać się z tego, jak wielkim firmom powinęła się noga. Kult sukcesu West podkreśla, że dość już ma powszechnego kultu sukcesu. – Zauważyłem, że sukces zawsze stawiany jest na piedestale, podczas gdy porażki szybko zamiatane są pod dywan. Jednak ja wiem, i wie to też większość ludzi, że 90 procent innowacji okazuje się klapą – tłumaczył w wywiadzie dla „New York Timesa”

Tak wyglądają stopy faceta, który przez miesiąc nosił tylko japonki:

 –

Dzisiaj takich reklam już nie robią

Dzisiaj takich reklam już nie robią – Kto pamięta?

Wiersz o Cristiano Ronaldo:

Wiersz o Cristiano Ronaldo: –                                     Cristiano Ronaldo w Madrycie mieszka,                  okradł skarbówkę ten nasz koleżka.                  Niezadowolony przez całe ranki                  ze swojej madryckiej białej sielanki                  A gdy do domu z treningu wraca                  płacze i kradnie - to jego praca                  Aż Perez krzyczy: Cristiano łobuzie!                  A Cristiano tylko napina buzię                  Florek powiada: zapłać podatki                  A on ucieka, bo nie chce za kratki...

W łódzkiej Atlas Arenie podczas meczu Polska - Iran pojawiła się Iranka z transparentem "Let Iranian women enter their stadiums" (Pozwólcie Irankom wejść na stadiony)

W łódzkiej Atlas Arenie podczas meczu Polska - Iran pojawiła się Iranka z transparentem "Let Iranian women enter their stadiums" (Pozwólcie Irankom wejść na stadiony) – Pod takim hasłem Darya Safai walczy od 2014 roku o prawa swoich rodaczek do oglądania na żywo męskich reprezentacji Iranu. Domagała się nawet dyskwalifikowania reprezentacji za dyskryminowanie kobiet Let Iranian women enter their stadiums
archiwum

Tak wygląda "dress code" strefy dla vipów toru na Służewcu: Czyli albo smoking albo nago

Czyli albo smoking albo nago –

31 zdjęć wyjaśniających skąd projektanci mody czerpią swoje inspiracje (32 obrazki)

Małe słoniątko zostaje porzucone przez swoją rodzinę i zaczyna cierpieć na depresję. Potem jednak zawiera niezwykłą przyjaźń

Małe słoniątko zostaje porzucone przez swoją rodzinę i zaczyna cierpieć na depresję. Potem jednak zawiera niezwykłą przyjaźń – Słonie trochę nas przypominają. Lubią towarzystwo, są inteligentne i rodzina znaczy dla nich wszystko.Dlatego, gdy jesteś sam, możesz popaść w depresję i właśnie tak było ze słoniem Ellie.Znaleziono go samego, porzuconego w Afryce Południowej. Chociaż w Afryce Południowej jest ogromna szansa na to, że słonie zostaną postrzelone przez kłusowników, stado i tak porzuciło słoniątko, pisze The Dodo.Ale Ellie i tak miał szczęście, bo znaleziono go i przewieziono do sierocińca dla zwierząt. Weterynarze po badaniu dowiedzieli się, że Ellie ma problem z krążeniem krwi, co było jednym z powodów wyrzucenia ze stada.Stan Ellie był krytyczny i sądzono, że nie przeżyje.Ale Ellie jest wojownikiem i przetrwał.Był jednak inny problem, ponieważ słoniątko pogrążało się w depresji. Pracownicy zauważyli, że izoluje się od innych zwierząt i leży w kącie.Mimo, że w sierocińcu otrzymywał wiele miłości, tęsknił za rodziną.Ale wszystko to zmieniło się, gdy poznał nowego przyjaciela - owczarka o imieniu Duma. Odkąd się poznali, stali się nierozłączni!

Pewien mąż ciągle zapominał zabierać śniadanie do pracy. Zdesperowana żona uciekła się do metod ostatecznych:

 –  look!now look herelunch!

35 najlepszych gifów, jakie ostatnio pojawiły się w sieci (36 obrazków)

80 lat temu zakopano głęboko w ziemi specjalną kapsułę dla ludzi z przyszłości. Mieliśmy ją otworzyć w roku 6939. Wśród różnych przedmiotów z tamtych czasów, znalazł się też list Alberta Einsteina. Tak brzmi jego treść:

80 lat temu zakopano głęboko w ziemi specjalną kapsułę dla ludzi z przyszłości. Mieliśmy ją otworzyć w roku 6939. Wśród różnych przedmiotów z tamtych czasów, znalazł się też list Alberta Einsteina. Tak brzmi jego treść: – Nasz czas jest bogaty w twórcze umysły, wynalazki, które mogłyby znacznie ułatwić nasze życie. Wykorzystujemy energię do przekraczania mórz. Dzięki maszynom człowiek nie musi już sam wykonywać ciężkiej fizycznej pracy. Nauczyliśmy się latać, możemy też za pośrednictwem fal elektrycznych bez trudu wysyłać wiadomości, które okrążają cały świat. Jednak produkcja i dystrybucja towarów jest całkowicie niezorganizowana, tak że wszyscy muszą żyć w strachu przed wyeliminowaniem z cyklu gospodarczego. Cierpią na brak wszystkiego – stwierdził wybitny fizyk.Ponadto, osoby mieszkające w różnych krajach zabijają się nawzajem w nieregularnych odstępach czasu, tak że również z tego powodu, każdy, kto myśli o przyszłości musi żyć w strachu i terrorze. Inteligencja i charakter mas są nieporównywalnie niższe niż inteligencja i charakter tych nielicznych, którzy wytwarzają rzeczy wartościowe dla społeczności. Ufam, że potomni będą czytać te wypowiedzi z poczuciem dumy i uzasadnionej wyższości – dodał naukowiec z nadzieją w sercu.Naukowiec był optymistą, uznał, że ci, którzy przyjdą po nas, będą mądrzejsi. – Ludzkość musi maszerować naprzód do osiągnięcia wspaniałości, które nam nie mieszczą się teraz w głowach. Do bogactwa, władzy, szczęśliwego życia. Mamy do wyboru uznać, że osiągnęliśmy szczyt, lub uwierzyć, że ludzie będą rozwiązywać problemy świata, że rasa ludzka zatriumfuje nad swoimi ograniczeniami i wszelkimi przeciwnościami, że przyszłość będzie chwalebna. Ludziom z tej chwalebnej przyszłości, zostawiamy swoje dziedzictwo – napisał Einstein.

Mikołaj Niczyj, 18-latek z Wrocławia, zdobył tytuł najlepszego mówcy na świecie!

Mikołaj Niczyj, 18-latek z Wrocławia, zdobył tytuł najlepszego mówcy na świecie! – Mikołaj Niczyj, 18-latek z Wrocławia, zwyciężył w międzynarodowym konkursie wystąpień publicznych EF Challenge, pokonując ponad 1200 rywali z 16 krajów. Wystarczyło nagranie krótkiego wideo ze swoim przemówieniem po angielsku i wzięcie udziału w konkursie. Zwycięzca w nagrodę pojedzie wkrótce do Nowego Jorku na Youth Leadership Forum.Coroczny konkurs wystąpień publicznych EF Challenge skierowany jest do gimnazjalistów i licealistów z całego świata.Zadaniem w konkursie jest przygotowanie przemówienia oraz nagranie krótkiej i inspirującej przemowy na podany przez organizatorów temat. Mikołaj z Wrocławia jest jednym z 19 zwycięzców. Nastoletni wrocławianin jest już drugim Polakiem, który zwyciężył w konkursie – jego poprzednikiem z ubiegłej edycji jest 17-letni Konrad Puchalski z Zielonej Góry.Pytanie konkursowe EF Challenge 2017 brzmiało: „Co to znaczy być obywatelem świata?”. W swoim wideo Mikołaj wyjaśnił, że obywatelstwo świata oznacza brak granic pomiędzy ludźmi na całym świecie. Wierzy, że wszyscy ludzie są równi, niezależnie od koloru skóry, osobistych wierzeń czy kraju pochodzenia

35 absurdalnych przykładów cenzury w krajach bliskiego wschodu (36 obrazków)

Jak introwertycy zdobywają przyjaciół:

 –

Jeśli kojarzysz tych kolesi, to znaczy, że jesteś z pokolenia, które pamięta dobre, filmowe nawalanki

Jeśli kojarzysz tych kolesi, to znaczy, że jesteś z pokolenia, które pamięta dobre, filmowe nawalanki –

Pies wyjechał na wakacje

Pies wyjechał na wakacje –