Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Wreszcie Straż Miejska się na coś przydała! Kierowca w Warszawie wiózł rodzącą żonę do szpitala i utknął w korku. Poprosił o wsparcie strażników miejskich. Ci na sygnale pilotowali auto, dzięki czemu przyszła mama szybko trafiła pod opiekę lekarzy

Kierowca w Warszawie wiózł rodzącą żonę do szpitala i utknął w korku. Poprosił o wsparcie strażników miejskich. Ci na sygnale pilotowali auto, dzięki czemu przyszła mama szybko trafiła pod opiekę lekarzy –

Gdybyśmy w razie wojny mieli liczyć na pomoc zachodu

Gdybyśmy w razie wojny mieli liczyć na pomoc zachodu –  Potrzebuję wsparcia z powietrzaPODĄŻAJ ZA MARZENIAMI!!!
archiwum

Wsparcie

Wsparcie – Wspierając się osiągamy więcej
archiwum

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką. Dziś wie, że to wszystko jej wina

Gdy weszła do domu, zastała narzeczonego w łóżku z kucharką.Dziś wie, że to wszystko jej wina – Historii takich jak ta jest wiele, ale być może niektórzy się opamiętają i zaczną doceniać to co mają i zrozumieją,  że dobra materialne, nigdy nie zastąpią szczerej relacji z drugim człowiekiem."Nie chcę dzielić się swoimi zdjęciami, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Musicie jednak wierzyć mi na słowo, że jestem zadbaną 40-latką, która nigdy nie narzekała na brak powodzenia. Lubiłam otaczać się luksusowymi rzeczami i mężczyznami, którzy byli tak samo pewni siebie jak ja. Jednak zacznijmy od początku…Do Warszawy przeprowadziłam się tuż po studiach. Nie wyobrażałam sobie, że pani adwokat z taką aparycją będzie mieszkać w małym miasteczku – wiedziałam, że muszę to zmienić, nie czekając na okazję. Moja mama trochę wtedy chorowała, narzekała na ból brzucha, ale zawsze uważałam, że jest hipochondryczką, dlatego nie zwracałam uwagi na jej płacz, gdy pakowałam ostatnie bagaże do auta. Ojca nigdy nie poznałam i może dlatego nie potrafiłam nigdy stworzyć relacji z mężczyzną, opartej na czułości i zaufaniu.Warszawa przyjęła mnie dość łaskawie, bo już po miesiącu mieszkania kątem u koleżanki z roku, znalazłam idealną pracę dla mnie i mogłam wyprowadzić się do miejsca, które w miarę odpowiadało moim oczekiwaniom. Oczywiście w przyszłości widziałam się w luksusowym apartamencie, ale na razie musiałam ‚przemęczyć się’ w skromnym M-3 w centrum miasta. Szybko zaczęłam odnosić sukcesy, ale nie ukrywam, że moja kariera opierała się na zagrywkach nie do końca fair. Życie mijało mi na ciągłej pracy. Nie spotykałam się z żadnym mężczyzną, nie licząc jednodniowych randek z facetami poznanymi w prestiżowych klubach.Nie myślcie sobie, że byłam aż tak bezduszna – chciałam mieć faceta na stałe, ale żaden nawet w połowie nie spełniał moich oczekiwań. Gdy przekroczyłam 35 lat, zdałam sobie sprawę, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mi odpowiadać. Dlaczego? Bo miałam swoje wymagania. Przede wszystkim nie mógłby być to ktoś, kto zarabia mniej ode mnie. Musiałby dobrze wyglądać, umieć się zachować, znać wpływowych ludzi i lubić ‚bywanie’ na salonach jak ja. Gdy straciłam wszelkie nadzieje, wtedy na mojej drodze pojawił się ON. Wydawało się, że idealny kandydat dla mnie. Bogaty z domu, ale i posiadający dryg do interesów. Do tego nie był Polakiem, co w tamtym czasie było dla mnie wyjątkowo atrakcyjne. Paul szybko się we mnie zakochał i już po pół roku na moim palcu widniał pierścionek zaręczynowy. Momentalnie zaczęłam snuć plany odnośnie wesela i szukać idealnego na tę okazję miejsca. Nie zdecydowałam się na Polskę, ponieważ uznałam, że to może być zbyt pospolite. Wybrałam Grecję i pełen klasy pięciogwiazdkowy hotel. Miałam tylko problem z moją rodziną. Kogo niby miałabym z niej zaprosić? Siostry nie lubiłam, bo w wieku 23 lat wyszła za mąż za miłość z liceum. Szybko wpadli i lada moment stała się matką trójki dzieci. Nie znała żadnego języka, a jej Witek zachowywał się jak ostatni buc. Reszta rodziny także pozostawiała wiele do życzenia, dlatego w drodze wyjątku zaprosić chciałam tylko matkę.Spakowałam się na weekend i pojechałam do wioski pod Wrocław, aby odwiedzić matkę i zawieźć jej zaproszenie. Wybrałam się bez Paula, bo jeszcze odwołałby zaręczyny, gdyby zobaczył te skromne dwa pokoje z kuchnią. Długo nie byłam w rodzinnym domu, dlatego zdziwiłam się, gdy drzwi otworzyła mi moja matka, ale wyglądająca jak ktoś zupełnie inny. Od progu rzuciłam jej: „Ty zawsze nie umiałaś o siebie zadbać i dlatego byłaś sama”. Ona spojrzała na mnie zaszklonymi oczami i powiedziała: „Córeczko… Ja umieram”. Stanęłam jak wryta. Nie umiałam zachować się w tej sytuacji. Nie wiedziałam, co zrobić… Te uczucia były mi tak dalekie. Oczywiście zostawiłam jej 5 tysięcy złotych, ale wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i zdecydowałam, że wrócę do Warszawy. W czasie drogi w głowie miałam masę myśli. Moja matka chorowała od ponad roku na raka jajników, a ja nie odbierałam od niej telefonów lub krótko ją spławiałam. Nie miała nawet szansy na to, aby się zwierzyć, poradzić i poczuć wsparcie. Czułam się źle i to pierwszy raz w życiu. Płakałam… Też pierwszy raz.Chciałam bardzo wrócić do mamy, ale musiałam to wszystko przemyśleć u siebie w domu przez kilka dni. Czułam się jak dziecko, które zabłądziło we mgle. Te emocje były dla mnie zupełnie nowe. Podjechałam pod dom, weszłam do holu, ale z sypialni dobiegły odgłosy. Powoli otworzyłam drzwi i zobaczyłam MOJEGO Paula w łóżku z naszą kucharką… Z kobietą, która wygląda na 50 lat, mimo że jest młodsza ode mnie. Z kobietą, która ma nieślubne dziecko i żadnych skończonych studiów. Jednak nie wpadłam w szał. Kazałam jej się ubrać i wyjść a mojego narzeczonego zaprosiłam na rozmowę do gabinetu. Długo tłumaczył swoje zachowanie. Usłyszałam wtedy, że brakowało mu kobiety, która dostrzeże w nim mężczyznę, która da mu ciepło, miłość i poczucie, że to jest najważniejsze na świecie. Oświadczył, że miał mi to wszystko powiedzieć, ponieważ razem z Karoliną planują przyszłość. Przyjęłam to spokojnie. Nie wpadłam w szał. Oddałam mu pierścionek. Zadzwoniłam do wspólnika, że biorę pierwszy od 5 lat urlop i zamknęłam się w domu na dwa tygodnie. Od nikogo nie odbierałam telefonów. Zrobiłam rachunek sumienia. Doszło do mnie wtedy wszystko, ale obawiam się, że za późno. Mam 40 lat i zawsze było mi wszystkiego mało i gardziłam ludźmi, którzy nie odnieśli sukcesu. Wstydziłam się matki, pracującej w cukierni, a przyszłego męża wybrałam na podstawie tego, ile zarabia. Możecie mi nie wierzyć, ale poczułam się tak, jakbym przegrała życie. Siedziałam na marmurowych schodach z lampką drogiego wina w sukience Prady, nie mając tak naprawdę nic. W tym samym czasie, gdy doszło do mnie, jakim potworem się stałam, odwiedziła mnie moja siostra, mówiąc, że mama zmarła 4 dni po moim wyjeździe. Próbowali się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam. Nie wiem, jak potoczy się moje życie, ale czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa, mając dług wobec wszystkich ludzi, zwłaszcza wobec mojej mamy, której poświęcenia dla nas nigdy nie doceniałam. Zostawiłam ją w najgorszym momencie, bo nie umiała sobie z tym poradzić. Pisząc to, czuję jakbym nago stała przed Wami wszystkimi i czekała na lincz. Jednak wierzę, że przeczyta to ktoś podobny do mnie sprzed kilku miesięcy i uświadomi sobie, że pieniądze to naprawdę nie wszystko."Błagam, ocknijcie się…
archiwum

Ciekawski kot o imieniu Max dostał zakaz wstępu do uniwersyteckiej biblioteki, ale otrzymał ogromne wsparcie od internautów! Właścicielem Maxa jest profesor uczelni. Obaj mieszkają naprzeciwko uniwersyteckiego kampusu, więc Max często towarzyszy swojemu panu na uczelni

Właścicielem Maxa jest profesor uczelni. Obaj mieszkają naprzeciwko uniwersyteckiego kampusu, więc Max często towarzyszy swojemu panu na uczelni – Max jest bardzo ciekawski, więc nie było miejsca, gdzie nie zajrzałby. Nikomu to nie przeszkadzało, Max wręcz stał się uczelnianą maskotką, jednak było jedno miejsce, gdzie miał zakaz wstępu. A była nim biblioteka, gdzie chciano, aby nikt nie rozpraszał uwagi studentów. Dla pewności, że Max nie będzie wpuszczany tam, pracownik biblioteki zrobił łatwe w odbiorze ogłoszenie, na którym możemy wyczytać, że Max nie jest pożądanym gościem w bibliotece. Internauci jednak stanęli murem za Maxem, domagając się prawa do wiedzy dla tego futrzaka i tworząc mu prowizoryczne karty biblioteczne, widoczne u góry. Niestety, władze uczelni pozostały nieugięte na prośby internautów - Max wciąż ma bana na książki. W ten sposób nigdy nie poznamy kociego Einsteina...

Głowa rodziny ma prośbę:

 –  Seba Zwracam się do wszystkich z goraca prosbą o pomoc w znalezieniu pracy! Od 6 miesiecy jestem żonaty. a moja żona jest w 3 miesiącu ciąży (nasz słodki bobasek bedzie mieć na imię Seba. tak jak ja. z czego jestem oczywiście bardzo dumny). Od roku jestem bez pracy. dziecko wkrotce przyjdzie na świat. a ja nie mam możliwosci kupienia czegokolwiek dla naszego bobaska, więc sprawa robi się poważna. Stąd też moja prośba: jeśli ktoś pomógłby w znalezieniu pracy dla mojej żony . może byC jako pomoc domowa kucharka albo cos podobnego. byłbym bardzo wdzięczny. Z gory dziękuję za pomoc i wsparcie.

Mama narysowała serduszko na nadgarstku swojego synka

Mama narysowała serduszkona nadgarstku swojego synka – Po prostu dała innym rodzicom wskazówkę, jak można pomóc dziecku poradzić sobie z rozstaniem. Zobacz, co napisała:"Mój syn jeździ do szkoły autobusem. Jednego dnia odprowadziłam go na przystanek, a kiedy bus podjechał, on do niego wsiadł. Widziałam przez okno jak po policzkach mojej najdroższej pociechy płyną łzy. Stojąc na dworze podeszłam i wyciągnęłam do niego ręce. Chciałam go w jakiś sposób pocieszyć. Chciałam, żeby czuł moje wsparcie"Kiedy następnego dnia siedzieliśmy na tym samym przystanku, czekając na autobus, wyciągnęłam z kieszeni długopis. Chwyciłam mojego chłopca za dłoń, odsłoniłam jego nadgarstek i narysowałam małe serduszko. Na koniec pocałowałam to miejsce. Powiedziałam wtedy:„Wiem, że jest Ci czasem ciężko, ale za każdym razem, kiedy będziesz czuł się smutny i samotny, spójrz na ten symbol. Przypomni Ci się wtedy, że ja zawsze jestem przy Tobie i na Ciebie czekam i z całych sił Cię kocham”. Po tych słowach podjechał autobus, a mój syn po prostu do niego wsiadł. Przyglądałam się wyrazowi jego twarzy. Czekałam, aż się do mnie uśmiechnie i pomacha. Ale to nie nastąpiło. Widziałam natomiast, że wpatruje się w narysowane przeze mnie serduszko. Mi tak samo jak jemu jest ciężko, jednak musimy sobie z tym radzić.Kiedy wiesz, że ktoś gdzieś tam na Ciebie czeka, jest Ci łatwiej, pamiętaj o tym

Każdy powinien mieć kogoś komu mógłby się rzucić w ramiona i wyznać jak jest źle, spotykając się ze zrozumieniem i czułością

Każdy powinien mieć kogoś komu mógłby się rzucić w ramiona i wyznać jak jest źle, spotykając się ze zrozumieniem i czułością –

Seba

Seba –  Seba , 16:00 Zwracam się do wszystkich z gorącą prośbą o pomoc w znalezieniu pracy! Od 6 miesięcy jestem żonaty, a moja żona jest w 3 miesiącu ciąży (nasz słodki bobasek bedzie mieć na imię Seba, tak jak ja, z czego jestem oczywiście bardzo dumny). Od roku jestem bez pracy, dziecko wkrótce przyjdzie na świat, a ja nie mam możliwości kupienia czegokolwiek dla naszego bobaska, więc sprawa robi się poważna. Stąd też moja prośba: jeśli ktoś pomógłby w znalezieniu pracy dla mojej żony , może być jako pomoc domowa , kucharka albo coś podobnego, byłbym bardzo wdzięczny. Z góry dziękuję za pomoc i wsparcie.

Kiedyś, ktoś mądry powiedział, że pociesza się idiotów, a prawdziwe wsparcie to obecność i milczenie

Kiedyś, ktoś mądry powiedział, że pociesza się idiotów, a prawdziwe wsparcie to obecność i milczenie –
archiwum

Najnowsze Shoty Streamerów!

Najnowsze Shoty Streamerów! – Dopiero zaczynam oczekuje na wsparcie :D

Niepełnosprawny 18-latek chce nieść pomoc dla Polaków mieszkających na Ukrainie

Niepełnosprawny 18-latek chce nieść pomoc dla Polaków mieszkających na Ukrainie – Krzysztof  Gudzelak znany jest w Przemyślu i okolicy ze wspierania innych osób. Jako wolontariusz udziela się w wielu akcjach.– Z pomocą przyjaciół organizuję teraz pomoc dla polskich dzieci na Ukrainie. Wiem, że potrzeby są tam ogromne, a nasze wsparcie potrzebne – mówi.– Nie można tylko siedzieć w domu z założonymi rękoma, przed telewizorem lub komputerem i nic nie robić – mówi Krzysztof Gudzelak, niepełnosprawny 18-latek z Żurawicy koło Przemyśla, organizator akcji „Młodzież dzieciom”. Sam w życiu nie ma lekko. Porusza się na wózku inwalidzkim, ma spore problemy z poruszaniem się, ale również ze swobodną rozmową. Jednak ma również niesamowicie silną wolę pomagania innym.– Nasi rodacy, w tym moi rówieśnicy i młodsi mieszkający na Ukrainie, często mają ciężką sytuację materialną. Z tego względu taki drobny gest z naszej strony, którym będą paczki mikołajowe, na pewno sprawi im dużo radości. Chodzi przede wszystko o to, aby ci kilku czy kilkunastolatkowie wiedzieli, że tutaj w Polsce pamiętamy o nich i chcemy im pomagać – mówi Krzysztof. Paczki, głównie ze słodyczami i żywnością, mają trafić do polskich dzieci mieszkających na Ukrainie, przy granicy z Polską. Akcja „Młodzież dzieciom” potrwa miesiąc, do 3 grudnia. Zaproszenie do udziału w niej skierowane jest głównie do uczniów szkół ponadgimnazjalnych z Przemyśla i okolic. Oczywiście, przyłączyć może się każdy chętny, młodszy i starszy. Zbierane będą głównie słodycze i różnego rodzaju żywność. Mogą to być również być inne rzeczy, np. przybory szkolne, które sprawią radość młodym Polakom

10 latka zorganizowała spotkanie ze swoimi fanami. Niestety, nikt nie przyszedł. Jednak kiedy we łzach opowiedziała o tym na swoim vlogu, internauci pokazali swoją siłę

10 latka zorganizowała spotkanie ze swoimi fanami. Niestety, nikt nie przyszedł. Jednak kiedy we łzach opowiedziała o tym na swoim vlogu, internauci pokazali swoją siłę – 10 letnia dziewczynka z Niżniekamska (Tatarastan/Rosja nad Kazachstanem) tworzyła swój dziecinny vlog na youtubue.Raczej niezbyt popularny, ale tego już nie da się sprawdzić o czym na końcu.Ogłosiła spotkanie z fanami i ponad 20 osób napisało, że przyjdzie. Dziewczynka przygotowała plany spotkania,kupiła słodycze i wzieła aparat. Jednak do parku nikt nie przyszedł. Od razu powrocie do domu nagrała wideo w którym już po kilku słowach się rozpłakała prosząc, żeby jej nie oszukiwać, bo ona pół godziny szukała w parku dzieci i jest bardzo zdenerwowana, że nikt nie przyszedł.Wideo stało sie popularne i wielu popularnych yotuberów w Rosji zaczeło o tym mówić i wspierać ją w komentarzach. W efekcie dziewczynka spotkała się z dużym odzewem i wsparciem.Wideo nagrane po nieudanych spotkaniu ma już 3,5 miliona odtworzeń (ale szybko rośnie, wczoraj był milion), a to tuż przed spotkaniem gdzie wybiera się na nie ponad milion.Dziewczynka pojawiał się z mamą na jutubowym profilu tv Life i podziękowała za wsparcie. Powiedziała, że w czasie ferii zimowych spróbuje zorganizować nowe spotkanie
archiwum

Janusz Rudnicki jest pisarzem i publicystą "Gazety Wyborczej". W wolnym czasie też nazywa dopiero co poznane kobiety "k*rwami". Ujawniła to dziennikarka "GW" Anna Śmigulec łudząc się, że pozwala jej na to akcja #MeToo

Janusz Rudnicki jest pisarzem i publicystą "Gazety Wyborczej". W wolnym czasie też nazywa dopiero co poznane kobiety "k*rwami". Ujawniła to dziennikarka "GW" Anna Śmigulec łudząc się, że pozwala jej na to akcja #MeToo – Jak zareagowały na to czołowe polskie feministki? Okazały mu wsparcie! Zarówno Kazimiera Szczuka, Eliza Michalik, Małgorzata Omilanowska, jak i Krystyna Kofta, która powiedziała: "Teraz Rudnicki musisz wziąć na klatę wszystko, nieważne, że chodzisz na marsze z kobietami, walczysz o prawa kobiet, zostałeś napiętnowany, wymieniony z nazwiska jako jedyny w tym wywiadzie. Twoja wina, że byłeś autorytetem dla tej pani! O Matko najświętsza! Rudnicki autorytetem moralnym? Może i tak. Kto Cię zna wie, że potrafisz zrobić coś dobrego dla kobiet. Tu jednak trafiłeś ze swoim sztandarowym żartem, w tej knajpie, na inną mentalność niż Twoja. No i masz za swoje! Już raz siedziałeś za wolność, może znów Cię wsadzą, albo zapłacisz karę, za zaśmiecanie przestrzeni publicznej “brzydkimi wyrazami”. Donos obywatelski się znajdzie!"Także pamiętaj, możesz być mizoginistycznym bucem, pod warunkiem, że na co dzień wspierasz feministki i chodzisz na Manify. To cię rozgrzesza!

Chłopiec z rzadką wadą serca spełnił swoje marzenie i został policjantem

Chłopiec z rzadką wadą serca spełnił swoje marzenie i został policjantem – Marzenie ciężko chorego siedmioletniego Dannego spełniło się, kiedy na jeden dzień został policjantem. Kontrolował prędkość na drodze, zatrzymał podejrzanego, odwiedził centrum kontaktowe policji i bawił się z policyjnymi psami.Danny cierpi na bardzo rzadką wadę serca, atrezję zastawki płucnej, co powoduje niewystarczający dopływ krwi do płuc, a w efekcie niedotlenienie. Choroba jest uznawana za nieuleczalną.Siedmioletni Danny bardzo chciał zostać policjantem. Dzięki brytyjskiej fundacji charytatywnej, marzenie chłopca spełniło się pod koniec października, kiedy Danny przez jeden dzień mógł wcielić się w rolę funkcjonariusza.Przedstawiciele policji hrabstwa Sussex pomogli spełnić marzenie chłopca. – Kiedy skontaktowali się ze mną przedstawiciele fundacji „Make a Wish”, bardzo chciałem, żeby marzenie Danny’ego stało się rzeczywistością. Wsparcie i entuzjazm wykazane przez moich kolegów z pracy były niesamowite. Próbowaliśmy uczynić ten dzień tak wyjątkowym, na ile to tylko możliwe – mówił Marc Clothier, główny inspektor policji w brytyjskim dystrykcie Arun.Spełnienie marzeń chłopca zaczęło się od służby w drogówce. Tam za pomocą specjalnego urządzenia Danny mierzył prędkość, z jaką poruszają się samochody. Następnym zadaniem było „zatrzymanie” osoby, która została przyłapana na „rysowaniu” na samochodach policyjnych i zaprowadzenie jej do aresztu. Na koniec dnia chłopiec miał okazję pobawić się z policyjnymi psami

Chajzer zorganizował 12 -latce urodziny

Chajzer zorganizował 12 -latce urodziny – Dziewczynka zmaga się z zespołem Aspergera. "To, co piszę, jest cholernie przykre. 12-letnia Oliwia, która ma problemy ze zdrowiem, marzyła o urodzinach, na które mogłaby zaprosić swoich kolegów. Mama dziewczynki z wyprzedzeniem zaprosiła gości. Były balony i tablice, żeby koledzy i koleżanki z rodzicami nie zabłądzili... Niestety... Nikt nie przyszedł" Dziennikarz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizował małej gigantyczną imprezę, na której pojawiły się setki gości.Ta niezwykła historia ma swój ciąg dalszy - dziewczynka postanowiła, że nie zatrzyma wszystkich prezentów dla siebie, ale... część z nich przekażę do domów dzieckaWielkie brawa! Filip Chajzer Przedstawiam - mama, przyjaciółka i sama Oliwia. Dokładnie tydzień po urodzinach na które nikt (poza przyjaciółką Nikolą) nie przyszedł, dzisiaj, w sobotnie popołudnie zakorkowaliśmy Puławską. Jedną z największych ulic tego miasta. Słyszałem szacunki, ale nie mieszczą mi się one w głowie, więc napiszę, że było kilka tysięcy osób. Z całej Polski. Nie mam słów, które mogą opisać moją wdzięczność za wasze wsparcie. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Oliwka, ze swoją przyjaciółką i z bandą nowych koleżanek śmiga właśnie na zjeżdżalniach - tak powinny wyglądać urodziny!!! Jeśli macie foty to wrzucajcie - z tych emocji nie zrobiłem...

W dzisiejszych czasach najcenniejszą rzeczą jaką można podarować drugiemu człowiekowi jest obecność. Nie ma nic piękniejszego niż pewność, że jest przy tobie ktoś, na kogo wsparcie zawsze możesz liczyć

W dzisiejszych czasach najcenniejszą rzeczą jaką można podarować drugiemu człowiekowi jest obecność. Nie ma nic piękniejszego niż pewność, że jest przy tobie ktoś, na kogo wsparcie zawsze możesz liczyć –
Źródło: - Rafał Wicijowski
archiwum

Pewien mężczyzna z Arabii Saudyjskiej pożalił się na tweeterze, że nie miał żadnych gości, odkąd trafił do szpitala, na jego wpis zareagowali obcy ludzie I postanowili go odwiedzić:

 –

Kontuzjowany Łukasz Piszczek przynosi szczęście swojej drużynie

Kontuzjowany Łukasz Piszczek przynosi szczęście swojej drużynie – Bez niego Borussia przegrywa, a IV-ligowe Goczałkowice-Zdrój "idze jak burza" Byłe Gwiazdy EkstraklasyBorussia Dortmund bez Łukasza Piszczka ma spore problemy zI lidera BundesligiIV-ligowy LKS Goczałkowice-Zdrój z Łukaszem Piszczkiem w roli trenerakroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, pokonując w ostatniej kolejcelidera tabeli GKS Radziechowy-WieprzŁukasz Piszczek zawsze z drużyną, nawet w taką pogodę

Pięknie! Gwiazda Hollywood z serduszkiem WOŚP na okładce słynnego magazynu!

Pięknie! Gwiazda Hollywoodz serduszkiem WOŚP na okładcesłynnego magazynu! – "To nie fotoszop, to oficjalnie jest Wielki Thor Świątecznej Pomocy! WOŚP Jurek Owsiak, takie wsparcie od Chrisa Hemswortha przed zbliżającym się finałem Orkiestry to naprawdę mocna rzecz!"Na okładce Chris pozuje ubrany w biały t-shirt i skromną bomberkę ozdobioną słynnym, czerwonym serduszkiemWsparcie od światowej sławy aktora jest naprawdę znaczącym gestemBrawo!